Spojrzałem na nową samicę łagodnie.
- I jak ci się podoba?- zapytałem się.
- Ładnie tu.- odparła. Nagle zawróciłem, mimo że przed nami była jakaś wyspa.- Dlaczego dalej nie lecimy?- zapytała się.
- Terra,- odchrząknąłem.- To miejsce jest zakazane dla was, reszty.- wyjaśniłem.
- Co tam jest?- zapytała się.
- Coś co tylko Alfa i beta może wiedzieć, ale też rzadko tu przebywamy. To nie jest miłe miejsce, a smoki nie są tu mile widziane.- warknąłem i wyczułem w powietrzu nieprzyjemny zapach.
~ Cholera... Zauważyli nas...~ warknąłem w myślach. Smoczyca patrzyła przez chwilę w tamto miejsce jednak odgoniłem ją. Wylądowaliśmy w skalistym wąwozie.
- Nie leć tam... Nigdy.- spojrzałem na nią zimno.
<?>
piątek, 31 lipca 2015
wtorek, 28 lipca 2015
Od Saeko cd Wanders'a
Otworzyłam szeroko oczy kiedy to powiedział. Nie spodziewałam się, że ktoś oprócz mnie wypowie takie słowa.
~ A jednak... Nie tylko ja nienawidzę ludzi...~ pomyślałam i spuściłam głowe.
- Zgadzam się.- warknełam.
- Dlaczego?- spojrzał na mnie pytająco.
- Przez ludzi...żadnej Ghoul nie ma życia. Nasze życie polega na chowaniu się i zabijaniu różnych ludzi. Uważają nas za istoty, które nie posiadają uczuć. Nie jesteśmy dla nich niczym co posiadają emocje, tylko instynkty zwierzęce. Ghoule to podrasy... Trzeba je zabijać i tępić...- zacisnęłam mocno pięści.- Podobno nawet na piekło nie zasługujemy. Więc w takim razie... Ludzie też na niego nie zasługują! Nienawidzę ich za to, że odebrali mi całą rodzinę... Większość przyjaciół... A się z tego jeszcze śmiali! To nie ludzie! Za takie zachowanie nie można ich nazwać ludźmi.- powiedziałam wściekła. Przypomniały mi się ostatnie słowa moich bliskich przed śmiercią. Czułam, że zaraz ponownie stracę nad sobą panowanie i zacznę zabijać ludzi.
<?>
Od Wanders Cd Saeko.
-Ja pochodzę z piekła, i nie jest tam w cale aż, tak źle.
-Co znaczy "Ja pochodzę z piekła, i nie jest tam w cale aż, tak źle".
Mój wzrok ponownie powędrował, na tylko mi znany punkt.
-Po prostu, jestem dzieckiem diabła.
-Na prawdę ? zapytała chyba nie dowierzając.
-A czy moja twarz, ukazuje uśmiech, lub coś co powoduje,że możesz myśleć o tym jak o żarcie ? - zapytałem unosząc brew
-No, nie, ale no, ja ten teges.
-Nie tłumacz się, bo nie ma to sensu.
-Jesteś na mnie zły ?
-Nie, ja po prostu nienawidzę całego świata, za to wszystko co się stało, ludzie to największe potwory więc, dla czego oskarżają nas o bycie tymi złymi.
<Saeko.>
-Co znaczy "Ja pochodzę z piekła, i nie jest tam w cale aż, tak źle".
Mój wzrok ponownie powędrował, na tylko mi znany punkt.
-Po prostu, jestem dzieckiem diabła.
-Na prawdę ? zapytała chyba nie dowierzając.
-A czy moja twarz, ukazuje uśmiech, lub coś co powoduje,że możesz myśleć o tym jak o żarcie ? - zapytałem unosząc brew
-No, nie, ale no, ja ten teges.
-Nie tłumacz się, bo nie ma to sensu.
-Jesteś na mnie zły ?
-Nie, ja po prostu nienawidzę całego świata, za to wszystko co się stało, ludzie to największe potwory więc, dla czego oskarżają nas o bycie tymi złymi.
<Saeko.>
Od Stelli cd Gleadr'a
-Zasłodzisz mnie... - powiedziałam z słodkim uśmiechem, po czym
zamknęłam oczy i czule wtuliłam się w niego. Przez ten numerek tak mnie
wymęczył że ogólnie nawet nie miałam ochoty wstawać. Przy jego bliskości
normalnie prawie natychmiast zasypiałam, zwłaszcza po tym wszystkim.
Chłopak również był zmęczony, bardziej ode mnie. Nic się nie zbierało by
wstał, zamknął oczy tuląc mnie do siebie. Miałam bardzo lekki sen,
jakby się poruszył od razu otwieram oczy. Parę godzin później
przebudziłam się, plecami przytulona do klatki piersiowej chłopaka,
swoimi rękoma otulał. On już nie spał, zbudził się parę minut przede
mną. Odwróciłam głowę w jego stronę, uśmiechnął się , a ja
odwzajemniłam, pocałowałam go.
-Wstajemy? - spytał po pocałunku.
-Hm... tak jest fajnie... ale faktycznie trzeba wstać - oznajmiłam
spokojnie delikatnie chichocząc na końcu. Puścił mnie a ja wstałam
szybko na nogi rozprostują się, wygięłam kręgosłup a ręce podniesione
wysoko na ręce. Dopiero po tym znalazłam ręcznik by zakryć nagie ciało.
-Idę sie przemyć... szybko pójdzie - rzekłam uśmiechnięta, po czym
otworzyłam drzwi, przed nimi siedział przyjaciel Gleadr'a. Myślałam że
go nie ma... przewróciłam oczami i ruszyłam do łazienki.
Gleadr?
poniedziałek, 27 lipca 2015
Od Gleadr'a cd Stelli (+18)
Jęki Stelli coraz bardziej mnie nakręcały do dalszych działań. Była boska. Podobało mi się to. Tak długo nie doświadczyłem czegoś tak przyjemnego. Pocałowałem ją namiętnie w usta, a potem powoli Zsunąłem się niżej. Całuwałem ją w szyję, jednak zostawiłem na niej ślady. Kilka malinek.
- D-Dochodzę...- jęknęła cicho Stella.
- Nie ty jedna...- uśmiechnąłem się zdyszany i spocony. Kilka kropel mojego potu znalazło sie na ciele kobiety.- Mogę sie w tobie spuścić?- zapytałem się.
- Ale nie zajdę w ciąże?- odpowiedziała lekko spanikowana.
- Nie. Zabezpieczyłem się.- puściłem jej oczko. Niestety dłużej nie wytrzymałem. Spuściłem się w niej. Oboje głośno wydaliśmy z siebie dźwięki rozkoszy. Odchyliłam lekko głowę do tyłu.- Stella...- Pochyliłem się nad nią i wyszedłem z niej.
- Tak?- uniosła jedną brew.
- Byłaś boska.- mocno ją przytuliłem i pogłaskałem ją po głowie. Chyba jednak coś do niej czuję?
Stella? <3
niedziela, 26 lipca 2015
Od Stelli cd Gleadr'a (+18)
Mogłam najpierw ocenić wielkość jego kolegi... mimo że starał się być delikatny, co bardzo doceniam.. niestety nie obyło się bez bólu. Wygięłam kręgosłup a głowę mocno pochyliłam do tyłu z krzykiem. Wszedł bardziej i na chwilę się zatrzymał... moje ciało delikatnie drżało, i powoli się przyzwyczajało. Oczy mocno zamknęłam a zęby zacisnęłam, paznokcie wbijałam w jego ręce które opierały się o pościel. Mój oddech był lekko przyspieszony, próbowałam się rozluźnić gdyż zaciskałam mięśnie... wszystko co potrafiłam, taki atak obronny. Powoli dochodziłam do siebie... kręgosłup wyprostowałam by całymi plecami leząc spokojnie, głowę również przywróciłam. Delikatnie otworzyłam oczy, Gleadr swoim uśmiechem powodował u mnie większy spokój niż widok martwej osoby... Podniosłam kącik ust, od ściskania powiek miałam delikatnie szkliste oczy, i minimalne łzy. Chłopak cierpliwie czekał aż się przyzwyczaję po czym poruszał wolno biodrami, rytmicznie oddychałam, czasami wraz z oddechem wydałam z siebie jednolite dźwięki z podniecenia. Przez chwile patrzyłam jak jego penis porusza się, po czym zamknęłam oczy zagłębiając w uczucie. Z chwili na chwile przyspieszał, cicho jęczałam... Czułam się niesamowicie... tak przyjemnie nie było mi nigdy...
-Wszystko dobrze? -spytał nie przestając się poruszać, swoim wzrokiem obserwował moje zachowanie.
-Tak... j...jest cudownie... - uśmiechnęłam się, moje ciało delikatnie posuwało się w górę i w dół wraz z rytmem chłopaka.
Gleadr?
-Wszystko dobrze? -spytał nie przestając się poruszać, swoim wzrokiem obserwował moje zachowanie.
-Tak... j...jest cudownie... - uśmiechnęłam się, moje ciało delikatnie posuwało się w górę i w dół wraz z rytmem chłopaka.
Gleadr?
Od Terry CD Gleadr
Wstałam z pod drzewa.
- Um... ~ No co ja mam powiedzieć?! ~ No to dzięki.
- Zwiedziłaś już może tereny naszego stada? - Spytał samiec.
- Zbytnio się tym na razie nie interesowałam, ale zawsze taka wiedza chyba się przyda. - Odrzekłam.
- W takim razie choć. - Wzniósł się do góry.
Uczyniłam to samo.
- Zaczniemy od tego, iż jesteśmy tuż przy Skalistym Wąwozie.
Smok oprowadzał mnie po tutejszych terenach. Robił to... Dosyć ciekawie? To jedyne określenie jego sposobu.
Gleadr? xd
- Um... ~ No co ja mam powiedzieć?! ~ No to dzięki.
- Zwiedziłaś już może tereny naszego stada? - Spytał samiec.
- Zbytnio się tym na razie nie interesowałam, ale zawsze taka wiedza chyba się przyda. - Odrzekłam.
- W takim razie choć. - Wzniósł się do góry.
Uczyniłam to samo.
- Zaczniemy od tego, iż jesteśmy tuż przy Skalistym Wąwozie.
Smok oprowadzał mnie po tutejszych terenach. Robił to... Dosyć ciekawie? To jedyne określenie jego sposobu.
Gleadr? xd
Od Gleadr'a cd Stelli (+18)
Przytaknąłem głową.
- Rozumiem.- umiechnąłem się szeroko. Zdjąłem z siebie i z niej resztę ubrań. Przyciągnąłem ją do siebie. Jednak nie miałem zamiaru jeszcze w nią wchodzić. Pochyliłem się nad nią i delikatnie zacząłem pieścić językiem jej łechtaczkę i cipkę.
- G-Gleadr...- jęknęła cicho.
- Masz już dość?- zapytałem się,
- Chce więcej.- uśmiechneła się szeroko. Pochyliłem się nad nią i pocałowałem ją namiętnie w usta. Po kilku wymianach pocałunków, wsunąłem w jej usta swój język, który dotykał się z jej. Zrobiła to samo. Kiedy oderwałam się od niej z naszych ust wypłynęła ślina.
- Dobra... Teraz nie będzie odwrotu.- spijrzałem jen głęboko w oczy.- Czy jesteś na pewno gotowa?- zapytałem się po raz ostatni.
- T-Tak...- zarumieniła się delikatnie.
- Nie bój się... Będę delikatny.- szepnąłem jej do ucha. Na początku ocierałem główką penisa o jej łechtaczkę. Jednak po kilku sekundach zacząłem w nią wolno wchodzić. Wiedziałem, że może być trudno, ponieważ kiedy lizałam jej cipkę wydawała mi się ciasna. Tak jak myślałem. Będzie ją to trochę bolało, szczególnie kiedy jej partner nie ma małego przyjaciela. Pochyliłem się nad nią i pocałowałem w czoło. Stella głośno krzyknęła kiedy przebiłem jej błonę.
Stella? :3
Od Stelli cd Gleadr'a (+18)
Moja warga lekko zadrżała, ogólnie jeżeli chodzi o sprawy sercowe... to sama nie miałam doświadczenia. Nie doczekałam takiego zjawiska.. jeszcze. Jednak siostra... zanim się zgubiłyśmy... powiedziała... że "Miłość.. - jeden z instynktów". Tego się nie uczymy, uczucie to samo, tak instynktownie kieruje w górę. Jego uścisk... to dziwne ale czułam jakby był szczery... Delikatnie się uśmiechnęłam odwzajemniając. Następnie ten podniósł głowę by spojrzeć mi w oczy... o dziwo pierwszy raz patrze na niego z góry. I szczerze... wole jak jest na odwrót.
-Postaram się... jak tylko mogę... - szepnęłam pogrążona jak i kierowana sercem. Słodki uśmiech widniał na mej twarzy... pocałowałam go kolejny raz... Może i faktycznie jest inny. Naprawdę ciężko było mi zaufać, ale tylko dlatego że właśnie tego nauczył mnie świat...
-Chyba czas w końcu spróbować czegoś nowego... - szepnęłam słodko zaraz po pocałunku, nie miałam tylko na myśli se*u, ale i do poznania nowych uczuć...
-Czy to znaczy... - spytał lekko przerywającym głosem. Ja kiwnęłam głową... Już czułam że na to czekał jego twardy koleżka... którego trochę czułam przez jego bokserki.
-A i jeszcze jedno... - położyłam palec na jego ustach. Ten spojrzał pytająco. - Proszę... bądź delikatny... - szepnęłam. Był to mój pierwszy raz... jednak nie chciałam doznać bólu jaki widnieje po przebiciu błony...
Gleadr?
-Postaram się... jak tylko mogę... - szepnęłam pogrążona jak i kierowana sercem. Słodki uśmiech widniał na mej twarzy... pocałowałam go kolejny raz... Może i faktycznie jest inny. Naprawdę ciężko było mi zaufać, ale tylko dlatego że właśnie tego nauczył mnie świat...
-Chyba czas w końcu spróbować czegoś nowego... - szepnęłam słodko zaraz po pocałunku, nie miałam tylko na myśli se*u, ale i do poznania nowych uczuć...
-Czy to znaczy... - spytał lekko przerywającym głosem. Ja kiwnęłam głową... Już czułam że na to czekał jego twardy koleżka... którego trochę czułam przez jego bokserki.
-A i jeszcze jedno... - położyłam palec na jego ustach. Ten spojrzał pytająco. - Proszę... bądź delikatny... - szepnęłam. Był to mój pierwszy raz... jednak nie chciałam doznać bólu jaki widnieje po przebiciu błony...
Gleadr?
Od Gleadr'a cd Stella (+18)
Spojrzałem na nią zaskoczony. Pierwszy raz jakaś dziewczyna się oparła moim pieszczoszkom. Uśmiechnąłem się szeroko.
- Jeszcze bardziej mnie zachęcasz.- szepnąłem jej do ucha i pocałowałem delikatnie.- Ale to ty mnie tak napaliłaś na siebie. Nie wiem czy dam radę przestać.-spojrzałem na mojego przyjaciela, który stał. Robiło mi się ciasno w bokserkach. Co prawda były luźne, ale nie było mi w nich komfortowo.
- Ale... Ja nie chcę...- zamknęła oczy i odepchnęła mnie. Oddaliłem się nieco od niej.
- Rozumiem... Wyczuwasz to, że cię nie kocham... Chyba.- odparłem i spuściłem głową.
- Tak... Dla ciebie liczy się tylko jedno, s*x.- lekko warknęła i spojrzała na mnie zimno.
- Kiedyś tak... Teraz nie chciałem kochać żadnej dziewczyny. Wystarczyła moje była, która udowodniła mi, że dziewczyny też potrafią być okrótne. Chciała mnie tylko dla pewnej rzeczy. Nie liczyła się z moimi uczuciami. Zdradzała mnie na prawo i na lewo, ale nic o tym nie wiedziałem. Powidział mi dopiero Hyuga. Zerwałem z nią... A jej ostatnie słowa zraniły mnie i nie chciałem już nigdy więcej kochać. Od tamtego czasu miałem dziewczynę tylko nawet na jedna noc, a może dwa. - spuściłem głowę i westchnąłem zrezygnowany. Przez moje myśli przeleciały jej słowa: "Nawet dobrze, że chcesz ze mną zerwać. Będę wolna od ciebie. Jesteś dla mnie nikim oprócz zabawką.".
- A co to ma do mnie?- uniosła jedną brew. Jej rumieniec nadal został na jej twarzy. Zbliżyłem się do niej i cmoknąłem ją w czoło.
- Coś mi mówi, że ty mnie nauczysz kochać i szanować kobiety.- uśmiechnąłem się szeroko i przyciągnąłem ją do siebie. Mocno przytuliłem ją. Nie chciałem jej puścić. Była taka ciepła... Wtuliłem swoją twarz w jej szyję,
Stella? ;-;
Od Stelli cd Gleadr'a (+18)
Delikatnie przymrużyłam oczy, głowę położyłam na bok, głęboko oddychając. Mój rumieniec dalej widniał... ręce położyłam na górze blisko głowy, na początku trochę się zawstydziłam ale te uczucie coraz mniej zawracało w głowie. Poczułam jego oddech na mojej szyi, delikatnie całował nie przestając się bawić. Nogi miałam na boku, ścisnęłam je zamykając kapliczkę... Jego jedna ręką powędrowała na dół, zmusił do rozkroku, a żeby mu było wygodniej to wcisnął się między nogi dalej leżąc. Głowę pochyliłam do tyłu leciutko wyginając kręgosłup...
-Nie... czekaj... - szepnęłam.
-O co chodzi mała.... - spytał podniecony, po czym wrócił do całowania szyi i zniżał się w dół.
-Przestań... - rzekłam.
-Nie mów że nie chcesz... - delikatnie się oburzył po czym gwałtownie złapał sutek zębami. Pisnęłam cicho z podniecenia.
-Nie... nie jestem na to gotowa.... - oznajmiłam próbując się oprzeć.
-Oj tam... - nie przestawał. Upierał się jakby tylko zależało mu na przelocie. - będzie fajnie... - zamruczał flirciarsko spoglądając mi w oczy... pocałował namiętnie w usta, jego ręce zabawiały się całym moim ciałem...
-Nie... -szepnęłam cicho kładąc znów głowę na boku, dłoń na jego klacie delikatnie odpychała.
Gleadr?
-Nie... czekaj... - szepnęłam.
-O co chodzi mała.... - spytał podniecony, po czym wrócił do całowania szyi i zniżał się w dół.
-Przestań... - rzekłam.
-Nie mów że nie chcesz... - delikatnie się oburzył po czym gwałtownie złapał sutek zębami. Pisnęłam cicho z podniecenia.
-Nie... nie jestem na to gotowa.... - oznajmiłam próbując się oprzeć.
-Oj tam... - nie przestawał. Upierał się jakby tylko zależało mu na przelocie. - będzie fajnie... - zamruczał flirciarsko spoglądając mi w oczy... pocałował namiętnie w usta, jego ręce zabawiały się całym moim ciałem...
-Nie... -szepnęłam cicho kładąc znów głowę na boku, dłoń na jego klacie delikatnie odpychała.
Gleadr?
Od Gleadr'a cd Terry
Spojrzałem na nową smoczycę. Zbliżyłem się do niej.
- Jak cie zwą?- zapytałem się.
- Terra.- odparła.
- Rozumiem...- spojrzałem na nią z góry. Krążyłem wookół niej przyglądając jej się.
~ Dobrze zbudowana...~ pomyślałem.
- Czego tu szukasz?- powiedziałem patrząc jej prosto w oczy.
- Alfy... Lub Bety takiego stada smoków.- odparła zakłopotana.
- To co się stało wcześniej to po prostu zapomijmy o tym. Każdemu się może takie coś zdarzyć. Spodował mi się twój atak, mimo że nie był perfekcyjny. Jednak smokom, które są ode mnie mniejsze oraz słabsze nie mają szans, a takich jest dużo.- uśmiechnąłem się delikatnie pokazując swoje kły.- Więc... Witaj w stadzie smoków.- tym razem mój głos był nieco milszy niż ten wcześniejszy.
Terra?
Od Gleadr'a cd Stella (+18)
Spojrzałem na nią z porządaniem. Była piękna, jednak nadal nie czułem do niej czegoś co by mnie wiecznie trzymało przy niej.
~ Jeny... Ile lat nie robiłem tego z kobietą...- pomyślałem. Rozejrzałem sie po jej pokoju.
- Szkoda, że twoje łóżko jest jedno osobowe.- warknąłem i podniosłem ją tak by oplatała swoimi nogami moje biodra. Położyłem swoje dłonie na jej pośladkach i delikatnie zacisnąłem je. Stella syknęła głośno.- Podoba się?- uśmiechnąłem się łobuziarsko.
- Tak... Nie przestawaj.- powiedziała ciężko oddychając. Poszliśmy do mojego pokoju. Rzuciłem ją na łóżko kładąc się na niej. Złączyłem nasze usta w namiętnym pocałunku. Wsunąłem swoje dłonie pod jej koszulkę i zacząłem pieścić dłońmi jej piersi. Nie były ani za małe, ani za duże. Mieściły mi się w dłoni. Kobieta cicho stękała kiedy pieściłem ją. Przestałem na chwilę. Ścisnąłem jej cycki tak by wydała z siebie coś więcej niż same stęknięcia. Potem wróciłem do macania, ale tym razem moje kciuki bawiły sie jej skutkami.
Stella? ;3
Od Terry CD Gleadr
Siedziałam na spróchniałym drzewie. Było ono jeszcze dosyć mocne, więc mnie utrzymało.
- Eh... - Westchnęłam. - Czuję się tak dziwnie samotna. - Zabrzmiało to, jakbym mówiła do drzewa, lecz powiedziałam to do siebie.
Po chwili wyczułam woń innego smoka. Zza krzaków wychylił się złoty łeb. Instynktownie skoczyłam na niego ze szponami. Nieznajomy odepchnął mnie swoim silnym ogonem. Walnęłam o drzewo, które się złamało w pół. Chwilę później ujrzałam sylwetkę całej bestii.
- Wybacz. - Otrzepałam się. - To tak instynktownie... - Dodałam.
Smok przeszył mnie zimnym wzrokiem. Obserwowałam go bacznie. Z jego oczu można było wyczytać "Wynoś się stąd!". Miałam nadzieję, że to było tylko moje wyobrażenie.
~ Nie rób żadnych gwałtownych ruchów... - Myślałam.
Po jakimś czasie obróciłam głowę i zamknęłam oczy. Czułam się dziwnie a zarazem trochę krępująco.
<Gleadr?>
- Eh... - Westchnęłam. - Czuję się tak dziwnie samotna. - Zabrzmiało to, jakbym mówiła do drzewa, lecz powiedziałam to do siebie.
Po chwili wyczułam woń innego smoka. Zza krzaków wychylił się złoty łeb. Instynktownie skoczyłam na niego ze szponami. Nieznajomy odepchnął mnie swoim silnym ogonem. Walnęłam o drzewo, które się złamało w pół. Chwilę później ujrzałam sylwetkę całej bestii.
- Wybacz. - Otrzepałam się. - To tak instynktownie... - Dodałam.
Smok przeszył mnie zimnym wzrokiem. Obserwowałam go bacznie. Z jego oczu można było wyczytać "Wynoś się stąd!". Miałam nadzieję, że to było tylko moje wyobrażenie.
~ Nie rób żadnych gwałtownych ruchów... - Myślałam.
Po jakimś czasie obróciłam głowę i zamknęłam oczy. Czułam się dziwnie a zarazem trochę krępująco.
<Gleadr?>
Od Angel CD Foxier
Przybliżyłam się trochę.
- Jak na razie nie mam, więc możemy iść. - Rzekłam zachęcająco.
- Hm... Może nad Smoczy Wodospad - Zaproponował.
- Dobry pomysł. - Uśmiechnęłam się i wzleciałam w górę.
Foxier uczynił to samo. Zaczęliśmy lecieć. W pewnej chwili zaczęłam rozmowę.
- Jesteś smokiem rasy? - Spytałam zaciekawiona.
- Smok chiński Ying i Yang, ale w skrócie Smok Natury. - Odparł. - A ty?
- Mieszanka smoka lodu i powietrza.
- To już wiem skąd ten chłód - Zaśmiał się.
- Ee tam... Ja jestem do niego przyzwyczajona. Gorzej z ciepłem... - Przeszły mnie aż ciarki.
- Hm? - Zaciekawił się.
- Nie mogę zbyt długo przebywać w mocnym cieple... Inaczej osłabnę albo gorzej... - Przełknęłam ślinę.
- To nie zbyt fajnie. - Skrzywił delikatnie minę.
- O! Popatrz, to już tam. - Przyspieszyłam i zmieniłam temat.
Samiec również przyspieszył.
<Foxier?>
- Jak na razie nie mam, więc możemy iść. - Rzekłam zachęcająco.
- Hm... Może nad Smoczy Wodospad - Zaproponował.
- Dobry pomysł. - Uśmiechnęłam się i wzleciałam w górę.
Foxier uczynił to samo. Zaczęliśmy lecieć. W pewnej chwili zaczęłam rozmowę.
- Jesteś smokiem rasy? - Spytałam zaciekawiona.
- Smok chiński Ying i Yang, ale w skrócie Smok Natury. - Odparł. - A ty?
- Mieszanka smoka lodu i powietrza.
- To już wiem skąd ten chłód - Zaśmiał się.
- Ee tam... Ja jestem do niego przyzwyczajona. Gorzej z ciepłem... - Przeszły mnie aż ciarki.
- Hm? - Zaciekawił się.
- Nie mogę zbyt długo przebywać w mocnym cieple... Inaczej osłabnę albo gorzej... - Przełknęłam ślinę.
- To nie zbyt fajnie. - Skrzywił delikatnie minę.
- O! Popatrz, to już tam. - Przyspieszyłam i zmieniłam temat.
Samiec również przyspieszył.
<Foxier?>
sobota, 25 lipca 2015
Od Saeko cd Wanders'a
Uśmiechnęłam się szeroko.
- Tak!- powiedziałam. Polubiłam tego smoka. Ciekawa z niego osoba.
- co ty taka szczęśliwa?- uniósł jedną brew.
- Jakby ci tu wytłumaczyć...- zamyśliłam sie na chwilę.- No wiesz... Nikt oprócz moje przybranego brata nie było dla mnie miły...- odparłam.
- A czy ja byłem miły?- spojrzał na mnie zaskoczony.
- Dla mnie tak... Rozmawiałam na razie na luzie tylko z tobą i Gleadr'em. Mało kto chce ze mną się kolegować. Wszyscy mówią mi jedno: Nie zasługujesz na życie. Twoje miejsce jest w piekle.- zacytowałam zdanie wielu ludzi.
Wanders?
Od Foxier,a cd Angel
Ogólnie bardzo byłem zryty z naturą, moją dusze radowało, ale i również uspokajało bliskość dzikich zwierząt, ich zaufanie sprawiało ciepły uśmiech w moim sercu. Kochałem je tak jak one mnie. Wiedziały że przy mnie czują się bezpiecznie a ja nigdy och nie zawiodę... Pewnego ciepłego, spokojnego dnia.... właściwie dzień jak każdy przy tych cudnych zwierzętach jakoś moje serce nie oczerniało nudą. Poczułem trzęsienie ziemi jak i interesujący zapach. Dziwny chłód otulał moje plecy jakby za mną stałą skałą lodu. Odwróciłem głowę i zauważyłem klatkę piersiową stworzenia, to znaczy że nie grzeszyło niskością, moje oczy delikatnie wędrowały coraz wyżej aż całkiem pionowo spojrzałem w górę, dotarłem do oczu smoczycy, najpierw się wystraszyłem, odskoczyłem z krzykiem.
-Ej spokojnie... - rozpoczęła delikatnie by mnie uspokoić. Poczołgałem się do tyłu.
-Kim jesteś? -spytałem zaciekawiony.
-Angel, rówieśniczka wspólnego stada. - rzekła, czyli prawie jak rodzina... dobrze... Byłem pewny że nie wyrwie moich flaków lub zamrozi aż serce przestanie bić. Wiem że myśli miałem dziwne, chociaż po jej aparycji nie wyglądała groźnie, po wzroku mogłem wyczytać że nie chce krzywdy. Zwierzęta uciekły, ja wtedy przemieniłem się w smoka i usiadłem pewny bezpieczeństwa, jednak uszy działały jak anteny satelitarne, ogólnie miałem na uwadze słuch , węch i dotyk drgań ziemi, niestety wzrok odrzuciłem gdyż zainteresowany byłem nową , zapoznaną znajomością.
-Ja jestem Foxier, wybacz za ten krzyk, nie chciałem spanikować... - tłumaczyłem się troszkę nerwowo.
-To ja nie chciałam przestraszyć... - dodała.
-Masz jakieś plany? czyli na przykład rozkazy od przywódcy... albo cos? bo jak masz wolne to możemy... się przejść? - jąkałem się trochę co chwile zatrzymując w dodatku jedną łapą podrapałem się z tyłu głowy, Mój kręgosłup tak się ułożył że wyglądałem trochę jak siedzący kot w futrze z lisa.
Angel? wybacz że tak długo.
-Ej spokojnie... - rozpoczęła delikatnie by mnie uspokoić. Poczołgałem się do tyłu.
-Kim jesteś? -spytałem zaciekawiony.
-Angel, rówieśniczka wspólnego stada. - rzekła, czyli prawie jak rodzina... dobrze... Byłem pewny że nie wyrwie moich flaków lub zamrozi aż serce przestanie bić. Wiem że myśli miałem dziwne, chociaż po jej aparycji nie wyglądała groźnie, po wzroku mogłem wyczytać że nie chce krzywdy. Zwierzęta uciekły, ja wtedy przemieniłem się w smoka i usiadłem pewny bezpieczeństwa, jednak uszy działały jak anteny satelitarne, ogólnie miałem na uwadze słuch , węch i dotyk drgań ziemi, niestety wzrok odrzuciłem gdyż zainteresowany byłem nową , zapoznaną znajomością.
-Ja jestem Foxier, wybacz za ten krzyk, nie chciałem spanikować... - tłumaczyłem się troszkę nerwowo.
-To ja nie chciałam przestraszyć... - dodała.
-Masz jakieś plany? czyli na przykład rozkazy od przywódcy... albo cos? bo jak masz wolne to możemy... się przejść? - jąkałem się trochę co chwile zatrzymując w dodatku jedną łapą podrapałem się z tyłu głowy, Mój kręgosłup tak się ułożył że wyglądałem trochę jak siedzący kot w futrze z lisa.
Angel? wybacz że tak długo.
Od Stelli cd Gleadr'a
Pochylił się nade mną... jego głos, i bliskość sprawiały mnie o dreszcze. Dostałam rumieńców gdy spojrzałam w jego oczy.
-Hm... - zamruczałam i lekko spuściłam głowę. Po czym podniosłam z łobuzerskim uśmiechem.
-W policzek... - oznajmiłam, chłopak westchnął.
-No dobra... - oznajmił lekko niezadowolony ale dalej z porywczym uśmiechem i nastawił policzek. Przybliżyłam lekko usta do jego twarzy, wtedy jedną ręką zwróciłam jego głowę tak... że pocałowałam chłopaka w usta, namiętnie nie przerywając zagłębiając się dalej (metaforycznie) Namiętnie poruszałam ustami przytrzymana w wspólnym pocałunku, ten zaź kombinował tak samo. Pochylił się bardziej przez co ja padłam na plecy, jednak Gleadr nie oderwał się ani na trochę. Poprawiłam nogi.. zginając w stawach kolanowych... gdy tylko poczułam że jego naga klatka piersiowa styka się z moim brzuchem. Ręce zawinęłam wokół jego szyi, nie otwierając oczu. Czułam się naprawdę dziwnie... tą dziwną siłę którą prowadziła do czegoś nowego. Uczucie w klatce piersiowej pobudzało we mnie adrenalinę. Przez co bardziej byłam pobudzona. Po chwili odkleiliśmy się od siebie, ale ręce dalej miałam zawinięte. Jego oczy.. miały coś w sobie co nie widziałam tego wcześniej. Byłam przez niego cała rozpalona, rumieniec nie chciał zejść, a po chwili przestałam na to zwracać uwagę. Delikatnie się uśmiechnęłam do niego... Był o wiele wyższy ode mnie... przez co o dziwo było mi wygodnie... nawet gdy leżał na mnie.
Gleadr?
-Hm... - zamruczałam i lekko spuściłam głowę. Po czym podniosłam z łobuzerskim uśmiechem.
-W policzek... - oznajmiłam, chłopak westchnął.
-No dobra... - oznajmił lekko niezadowolony ale dalej z porywczym uśmiechem i nastawił policzek. Przybliżyłam lekko usta do jego twarzy, wtedy jedną ręką zwróciłam jego głowę tak... że pocałowałam chłopaka w usta, namiętnie nie przerywając zagłębiając się dalej (metaforycznie) Namiętnie poruszałam ustami przytrzymana w wspólnym pocałunku, ten zaź kombinował tak samo. Pochylił się bardziej przez co ja padłam na plecy, jednak Gleadr nie oderwał się ani na trochę. Poprawiłam nogi.. zginając w stawach kolanowych... gdy tylko poczułam że jego naga klatka piersiowa styka się z moim brzuchem. Ręce zawinęłam wokół jego szyi, nie otwierając oczu. Czułam się naprawdę dziwnie... tą dziwną siłę którą prowadziła do czegoś nowego. Uczucie w klatce piersiowej pobudzało we mnie adrenalinę. Przez co bardziej byłam pobudzona. Po chwili odkleiliśmy się od siebie, ale ręce dalej miałam zawinięte. Jego oczy.. miały coś w sobie co nie widziałam tego wcześniej. Byłam przez niego cała rozpalona, rumieniec nie chciał zejść, a po chwili przestałam na to zwracać uwagę. Delikatnie się uśmiechnęłam do niego... Był o wiele wyższy ode mnie... przez co o dziwo było mi wygodnie... nawet gdy leżał na mnie.
Gleadr?
piątek, 24 lipca 2015
Od Gleadr'a cd Stelli
Spojrzałem na jej oiękna ciało. W moich oczach pojawiła się ekscytacja.
- Halo... Gleadr!- pomachała przed moimi oczami dłonią.
- Przepraszam...- odchrząknąłem.- Sprawa numer jeden... Nie bij moich kumpli. Czasami im tak odwala. Sprawa numer dwa... Jutro wracamy do stada i nikomu nie mów, że widziałaś mnie nagiego.- mówiąc to mocno się zaczerwieniłem.
- Ty również.- jej policzki stały się różowe.
~ Słodka... Jest...~ pomyślałem.
- No i...- Pochyliłem się nad nią.- Dasz mi buziaka?- uśmiechnąłem się flirciarsko.
Stella? :3
Od Wanders Cd Saeko.
Wybuchnąłem gromkim śmiechem, słysząc to co mi właśnie powiedziała, nie mogłem uwierzyć,że ktoś się boi takiej dziewczyny jak ona.
Saeko chyba nie skumała, z czego się śmieje, dla tego też, postanowiłem krótko jej, wyjaśnić, co tak bardzo rozbawiło, mą osobę.
-Wiem,że zastanawiasz się teraz co mnie tak bardzo rozbawiło, czyż nie ?
-No tak trochę, nie rozumiem o co ci chodzi.
-No więc, bawi mnie fakt iż ludzi się ciebie boją.
-Bo jestem potworem - przerwała mi moją przemowę.
-Proszę byś nie przerywała, mi gdy mówię.
-Dobrze.
-Więc, na czym to ja ? ah tak już wiem, ludzie się ciebie boją, bo widzą w tobie tylko to co złe, lecz nie widzą tego co dobre, lub no trochę lepsze od całej reszty, jesteś wyjątkowa i to się liczy, lecz nie myśl,że nagle cię lubię, bo mówię ci coś takiego, ja po prostu mówię, prawdę raz bolesną, a raz mniej kumasz ? - zapytałem patrząc w jej oczy.
<Saeko.>
Saeko chyba nie skumała, z czego się śmieje, dla tego też, postanowiłem krótko jej, wyjaśnić, co tak bardzo rozbawiło, mą osobę.
-Wiem,że zastanawiasz się teraz co mnie tak bardzo rozbawiło, czyż nie ?
-No tak trochę, nie rozumiem o co ci chodzi.
-No więc, bawi mnie fakt iż ludzi się ciebie boją.
-Bo jestem potworem - przerwała mi moją przemowę.
-Proszę byś nie przerywała, mi gdy mówię.
-Dobrze.
-Więc, na czym to ja ? ah tak już wiem, ludzie się ciebie boją, bo widzą w tobie tylko to co złe, lecz nie widzą tego co dobre, lub no trochę lepsze od całej reszty, jesteś wyjątkowa i to się liczy, lecz nie myśl,że nagle cię lubię, bo mówię ci coś takiego, ja po prostu mówię, prawdę raz bolesną, a raz mniej kumasz ? - zapytałem patrząc w jej oczy.
<Saeko.>
Od Stelli cd Gleadr'a
Przez chwile milczałam, ubrałam się spokojnie ale tylko letnią bieliznę, poprawiłam włosy. Kątem oka spojrzałam na drzwi, westchnęłam po czym otworzyłam, przed nimi stał Gleadr. Pokazałam ręką by wszedł, jednak jakaś cicha byłam. Spojrzałam na tamtego przyjaciela Gleadr,a ten złapał się za głowę i poszedł w drugą stronę. Zamknęłam drzwi przekręcając kluczyk. Skrzyżowałam ręce spoglądając na chłopaka.
-Słucham? - spytałam pierwsza zaczynając temat.
-Chciałbym pogadać... - zaczął. Kiwnęłam głową i usiadłam na łóżku, ten obok mnie, otuliłam się rękoma.
-A o czym konkretnie? - spytałam spokojnym głosem, w pół-suche włosy zakrywały mi połowę prawego oka. Ogólnie byłam bardzo spokojna, założyłam noge na nogę.
Gleadr?
-Słucham? - spytałam pierwsza zaczynając temat.
-Chciałbym pogadać... - zaczął. Kiwnęłam głową i usiadłam na łóżku, ten obok mnie, otuliłam się rękoma.
-A o czym konkretnie? - spytałam spokojnym głosem, w pół-suche włosy zakrywały mi połowę prawego oka. Ogólnie byłam bardzo spokojna, założyłam noge na nogę.
Gleadr?
Od Gleadr'a cd Stella
Skończyłem się kąpać kiedy usłyszałem głośny huk.
- Co to do jasnej cholery było?!- powiedziałem zaskoczony. Ubrałem bokserki i dres. Natychmiast wybiegłam na korytarz. Kagame leżał na ziemi.
- Ostra ta twoja łaska.- usmiechnął się podekscytowany.
- Uważaj.. Bo ci ten piękny uśmieszek zmyję z tej pięknej buźki.- warknąłem rozwcieczony. Zapukałam mocno do drzwi Stelli.
- Idź sobie!- krzyknęła zirytowana.
- To ja, Gleadr. Wpuścisz mnie?- zapytałem się ciepłym głosem. Chciałem z nią trochę pogadać...
Stella?
od Saeko cd Wander's
Spojrzałam na nie, jednak po chwili spuściłam wzrok.
- Nie umiem ci to wytłumaczyć.- rzuciłam obojętnym głosem.
- Przestań grać. Mów prawdę!- chwycił mnie mocno za ramię.Zamknęłam oczy i kiedy je otworzyłam na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Pytasz się dlaczego...- zaczęłam.
- Mów!- krzyknął na mnie.
- Nie mam argumentu, który cię może zadowolić, ale pewnie dlatego, że wyczuwam coś innego w tobie. Coś czego inne istoty na świecie nie mają. - powiedziałam spokojnym i miłym głosem.- Czuję to, że mnie nienawidzisz, ale nie z tego samego powodu co inni ludzie. Może jestem Ghoul'em klasy SS i większość członków CCG próbuje mnie omijać szerokim łukiem jedynie ci odważni chcą ze mną walczyć. A ty spojrzałeś na mnie inaczej. W twoich oczach nie było strachu.- odparłam i uśmiechnęłam się szeroko do chłopaka. Może on mnie nienawidził, jednak on udowodnił mi, że na świecie są osoby, które nie boją się ghouli.
Wanders? :D
- Nie umiem ci to wytłumaczyć.- rzuciłam obojętnym głosem.
- Przestań grać. Mów prawdę!- chwycił mnie mocno za ramię.Zamknęłam oczy i kiedy je otworzyłam na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Pytasz się dlaczego...- zaczęłam.
- Mów!- krzyknął na mnie.
- Nie mam argumentu, który cię może zadowolić, ale pewnie dlatego, że wyczuwam coś innego w tobie. Coś czego inne istoty na świecie nie mają. - powiedziałam spokojnym i miłym głosem.- Czuję to, że mnie nienawidzisz, ale nie z tego samego powodu co inni ludzie. Może jestem Ghoul'em klasy SS i większość członków CCG próbuje mnie omijać szerokim łukiem jedynie ci odważni chcą ze mną walczyć. A ty spojrzałeś na mnie inaczej. W twoich oczach nie było strachu.- odparłam i uśmiechnęłam się szeroko do chłopaka. Może on mnie nienawidził, jednak on udowodnił mi, że na świecie są osoby, które nie boją się ghouli.
Wanders? :D
Od Stelli cd Gleadr'a
Moje policzki nabrały krwisto-różowy kolor... Głupio się poczułam...Gdy tylko zamknął drzwi, wyszłam z wody. Wytarłam się dokładnie co chwila patrząc na drzwi. Wolałam być teraz bardziej czujna. W końcu ręcznikiem otuliłam górną cześć, zakrywało od razu dolną. Otworzyłam drzwi, chłopak prawie się wywalił do tyłu a jego ręcznik zsunął się z dołu. Szybko się zakrył i wstał z głupi uśmiechem, był cały czerwony... ja lekko się uśmiechnęłam równie zarumieniona. Chwile tak staliśmy po czym on wszeł a ja ruszyłam do pokoju gdzie miałam poskładane ciuchy. Gdy chciałam się przebrać przed drzwiami stał znów ten człowiek...
-Słucham pana? - spytałam trzymając ręcznik. On skrzyżował ręce , oparł się bokiem o krawędź i patrzył na mnie nieustannie.
-Człowieku daj sie przebrać. - warknęłam, chciałam zamknąć drzwi ale ten ręką zatrzymał i wszedł. Rękę zacisnął na moim nadgarstku.
-Puszczaj! - warknęłam groźnie i ostrzegawczo. Drugą ręką uderzyłam go, a ten przytulił mnie do siebie.
-Ooo więc tak sie chcesz bawić... - uśmiechnęłam się... po chwili moje oczy zabłyszczały jednolicie na niebiesko, ręką odepchnęłam go daleko... Walnął w ścianę plecami , i spojrzał na mnie trochę niezadowolony, ja mrugnęłam do niego i zamknęłam drzwi.
Gleadr?
-Słucham pana? - spytałam trzymając ręcznik. On skrzyżował ręce , oparł się bokiem o krawędź i patrzył na mnie nieustannie.
-Człowieku daj sie przebrać. - warknęłam, chciałam zamknąć drzwi ale ten ręką zatrzymał i wszedł. Rękę zacisnął na moim nadgarstku.
-Puszczaj! - warknęłam groźnie i ostrzegawczo. Drugą ręką uderzyłam go, a ten przytulił mnie do siebie.
-Ooo więc tak sie chcesz bawić... - uśmiechnęłam się... po chwili moje oczy zabłyszczały jednolicie na niebiesko, ręką odepchnęłam go daleko... Walnął w ścianę plecami , i spojrzał na mnie trochę niezadowolony, ja mrugnęłam do niego i zamknęłam drzwi.
Gleadr?
czwartek, 23 lipca 2015
Od Gleadr'a cd Stelli
Przez jakiś czas rozmawialiśmy o następnym meczu koszykówki. Po nie całej godzinie skończyliśmy rozmawiać. Oczywiście zapomniałem o tym, że Stella jest u nas.
- Pójdę się wykąpać!- krzyknąłem i skierowałem sie do swojego pokoju. Wziąłem swój ręcznik i rozebrałem się. Otworzyłem szeroko drzwi do łazienki.
- G-Gleadr?!- spojrzała na mnie zaskoczona Stella.
- C-Co ty tu robisz?!- otworzyłem szeroko oczy
- To ja powinnam się o to zapytać.- skuliła się i starła się schować jakoś bym nie widział jej nagiego ciała. No przyznam... Była ładna.
- E-Eh...- westchnąłem i obwiązałem ręcznik wokół pasa.- P-Przepraszam... N-Nie chciałem. Już idę.- powiedziałem zakłopotany i zamknąłem za sobą drzwi i oparłem się o ścianę. Byłem cały czerwony.
Stella? >\\\\\\<
Zapraszam
Serdecznie zapraszam do nowo otwartego bloga.
Jest to blok o magicznych kotach.
Jeśli lubisz coś takiego to z wielką przyjemnością cię tam zapraszamy.
środa, 22 lipca 2015
Od Maki Cd Nicko
Pierwsza moja reakcja, gdy zobaczyłam,że z maluchem coś się dzieje krzyknęłam.
-Co ty wyprawiasz ?
-Nie wiem - zawołał wystraszony.
Podeszłam do niego przyglądając się jego małej mordce.
-Znasz swoje moce ?
-Nie jeszcze nie.
-Rozumiem, ale z tego by wychodziło,że panujesz nad lodem lub powietrzem - zauważyłam przyglądając mu się z uwagą.
<Nicko?>
-Co ty wyprawiasz ?
-Nie wiem - zawołał wystraszony.
Podeszłam do niego przyglądając się jego małej mordce.
-Znasz swoje moce ?
-Nie jeszcze nie.
-Rozumiem, ale z tego by wychodziło,że panujesz nad lodem lub powietrzem - zauważyłam przyglądając mu się z uwagą.
<Nicko?>
Od Wanders Cd Saeko.
Złapałem ją za rękę,patrząc na nią swoim morderczym wzrokiem, wkurzyła mnie i to bardzo mnie wkurzyła, zacisnąłem zęby patrząc w jej oczy, były zimne i bez uczuciowe, tak samo jak moje,patrzyłem na nią nic nie mówiąc.
Po dłuższej chwili która trwała, dosyć długo jak na mnie warknąłem.
-Mam gdzieś twoje przepraszam, po co za mną łazisz ?
-Nie łażę - szepnęła cicho.
-Więc co tu robisz ?
-Nic ja tylko - dziewczyna zaczęła się tłumaczyć, miałem gdzieś to co powie dla tego zatkałem jej twarz ręką.
-Zamilcz , błagam cię zamilcz.
Saeko spojrzała na mnie, już spokojniejszym wzrokiem.
-Powiesz mi coś szczerze ?
-Co takiego ? - zapytała gdy zabrałem jej rękę z ust.
-Dla czego ty, non stop za mną chodzisz ?
<Saeko ?>
Po dłuższej chwili która trwała, dosyć długo jak na mnie warknąłem.
-Mam gdzieś twoje przepraszam, po co za mną łazisz ?
-Nie łażę - szepnęła cicho.
-Więc co tu robisz ?
-Nic ja tylko - dziewczyna zaczęła się tłumaczyć, miałem gdzieś to co powie dla tego zatkałem jej twarz ręką.
-Zamilcz , błagam cię zamilcz.
Saeko spojrzała na mnie, już spokojniejszym wzrokiem.
-Powiesz mi coś szczerze ?
-Co takiego ? - zapytała gdy zabrałem jej rękę z ust.
-Dla czego ty, non stop za mną chodzisz ?
<Saeko ?>
Od Stelli cd Gleadr'a
Uśmiechnęłam się łobuzersko lekko przegryzając wargę.
-Chłopcy.... - podniosłam się w pozycje siedzącą. - tacy przewidywalni... - oparłam się o Gleadr,a - nieprawdaż? -spytałam podniecająco delikatnie szorując palcem po jego policzku. Spoglądałam na chłopaka który sie zwijał po panelach. Po chwili wstał trzymając się za brzuch. Opierał drugą dłoń o kolano i za czerpał ciężko powietrze. Zachichotałam zakrywając dłonią usta. Miło że mnie broni... następnie wstałam, przeszłam obok obolałego chłopak szorując lekko ręką po jego plecach, nie zatrzymałam się i doszłam do kuchni gdzie małą kicia wariowała łapiąc muchę.
-Ooo...- słodko wyglądała polując na nią, po chwili wzięłam nuż który leżał na suszarce z zamkniętymi oczami rzuciłam w muchę, za to nuż wbił głębiej w ścianę. Wzięłam kicie na ręce i wróciłam z nią do mężczyzn. Zrobiłam małej delikatne łoże z grubego kocyka. Uśpiłam słodko kicie i położyłam. Chłopcy rozmawiali dość głośno, z lekką kłótnią, ale nie chciało mi się słuchać. Stanęłam prostu wyciągając ręce do góry z nudów. Przeglądałam pamiątki które stały na meblach.
-Dobra gdzie łazienka? - dopytałam przerywając im kłótnię.
-Tam- Gleadr szybko odpowiedział.
-Dobrze... a ręczniki?
-A po co .... - spytał chłopak który się ślinił na widok nagiego brzucha.
-Heh.. idę się wykąpać... - oznajmiłam pociągającym delikatnie wyginając kręgosłup. Następnie chciałam sięgnąć do szafki gdzie powinny być ręczniki. Chłopak szybko wstał a Gleadr za nim.
-Spokojnie.. tylko jej ręcznik dam... - od razu się obronił przed atakiem.
-Dziękuje - łobuzersko się uśmiechnęłam, wychodząc poprawiłam włosy podnosząc ręce do góry, spoglądając na nich kątem oka mrugając jednorazowo. Weszłam do łazienki i odkręciłam ciepłą wody, wanna dość spora jak dla mnie. W końcu jestem niska... Było dość sporo piany, lubię się relaksować w ciepłej wodzie.
Gleadr?
-Chłopcy.... - podniosłam się w pozycje siedzącą. - tacy przewidywalni... - oparłam się o Gleadr,a - nieprawdaż? -spytałam podniecająco delikatnie szorując palcem po jego policzku. Spoglądałam na chłopaka który sie zwijał po panelach. Po chwili wstał trzymając się za brzuch. Opierał drugą dłoń o kolano i za czerpał ciężko powietrze. Zachichotałam zakrywając dłonią usta. Miło że mnie broni... następnie wstałam, przeszłam obok obolałego chłopak szorując lekko ręką po jego plecach, nie zatrzymałam się i doszłam do kuchni gdzie małą kicia wariowała łapiąc muchę.
-Ooo...- słodko wyglądała polując na nią, po chwili wzięłam nuż który leżał na suszarce z zamkniętymi oczami rzuciłam w muchę, za to nuż wbił głębiej w ścianę. Wzięłam kicie na ręce i wróciłam z nią do mężczyzn. Zrobiłam małej delikatne łoże z grubego kocyka. Uśpiłam słodko kicie i położyłam. Chłopcy rozmawiali dość głośno, z lekką kłótnią, ale nie chciało mi się słuchać. Stanęłam prostu wyciągając ręce do góry z nudów. Przeglądałam pamiątki które stały na meblach.
-Dobra gdzie łazienka? - dopytałam przerywając im kłótnię.
-Tam- Gleadr szybko odpowiedział.
-Dobrze... a ręczniki?
-A po co .... - spytał chłopak który się ślinił na widok nagiego brzucha.
-Heh.. idę się wykąpać... - oznajmiłam pociągającym delikatnie wyginając kręgosłup. Następnie chciałam sięgnąć do szafki gdzie powinny być ręczniki. Chłopak szybko wstał a Gleadr za nim.
-Spokojnie.. tylko jej ręcznik dam... - od razu się obronił przed atakiem.
-Dziękuje - łobuzersko się uśmiechnęłam, wychodząc poprawiłam włosy podnosząc ręce do góry, spoglądając na nich kątem oka mrugając jednorazowo. Weszłam do łazienki i odkręciłam ciepłą wody, wanna dość spora jak dla mnie. W końcu jestem niska... Było dość sporo piany, lubię się relaksować w ciepłej wodzie.
Gleadr?
wtorek, 21 lipca 2015
Od Gleadr'a cd Stelli
Spojrzałem na swoich kumpli a potem na smoczycę. Jeden z moich zaczął się ślinić.
- Jaka ona piękna...- chciał do niej podejść, ale od razu odciąłem mu drogę.
- Uważaj do kogo startujesz.- warknąłem.- Ona jest z mojego stada więc radzę ci się opanować. Inaczej będę cie musiał skarcić Issey.- spojrzałem na niego z góry.
- Jeny przesadzasz stary. Czasami można się zabawić.- próbował wstać, ale kopnąlem go w brzuch i poturlał się po ziemi.
- Łapy precz od niej.- syknąłem i usiadłem koło Stelli na znak, że jest moja. Nie, że jesteśmy razem tylko jest z mojego stada i nie chcę by nikt inny poza mną mógł ją dotknąć.
Stella? X3
Od Clair CD Nicki'ego
Propozycja nauki latania była bardzo kusząca. Smoczek patrzył na mnie
wyczekująco, więc uznałam, że mój czas nadszedł. Zamachałam skrzydłami,
najpierw lekko i niepewnie, jednak z każdym razem coraz mocniej. W końcu
uniosłam się na kilka centymetrów nad ziemią, by... Po chwili opaść.
Skrzydła, podobnie jak reszta mojego ciała zbudowane były z kryształów, a
przez to ciężkie, co wcale nie ułatwiało sprawy.
- Nie poddawaj się! - zachęcał mnie Nicki, a ja kiwnęłam łebkiem w jego stronę na znak, że nie zamierzam odpuszczać, w moim spojrzeniu widać było determinację. Podskoczyłam, by mocniej się wybić, skrzydłami z całej siły uderzałam powietrze, unosząc się coraz wyżej.
- To działa! - krzyknęłam uradowana, uśmiechając się szeroko do mojego nauczyciela.
- Brawo, na tym właśnie polega latanie! - pochwalił mnie i po chwili do mnie dołączył - A teraz leć powolutku za mną. - oznajmił, jednak kiedy załapałam o co chodzi w pozornie trudnej sztuce fruwania, nie zamierzałam marnować czasu na naukę kroczek po kroczku. Do głowy przyszedł mi pewien pomysł, który mógłby pomóc rozruszać atmosferę.
- WYŚCIG DO SMOCZEGO WODOSPADU!!! - zawołałam i ruszyłam jak najszybszym tempem przed siebie, a Nicki za mną. Mimo tego, że zdobyłam przewagę na starcie, smoczek był lżejszy, starszy i bardziej doświadczony, więc po chwili mnie dogonił, a nawet zaczął wyprzedzać. Postanowiłam w pełni skorzystać z siły moich skrzydeł, przyspieszyłam. Lecieliśmy łeb w łeb, z naprawdę dużą prędkością jak na smoczątka. Nagle tuż przed sobą ujrzeliśmy dorosłego smoka, który frunął dużo szybciej od nas, w dodatku leciał prosto na nas i najwyraźniej nas nie zauważał.
- Skręcaj Clair! - zarządził Nick i wykonał skomplikowany manewr, który pozwolił mu zejść z linii zderzenia. "Zaraz, jak się skręca?!" pomyślałam, lekko spanikowana, nie umiałam szybko skręcić, musiałam najpierw obrócić całe ciało w bok, a następnie lecieć prosto, przez co trochę się odsunęłam, ale to nie wystarczyło. Ogromny smok, nadal mnie nie zauważając, trącił mnie dość boleśnie skrzydłem, przez co straciłam równowagę i zaczęłam runąć w dół.
- Machaj skrzydłami!!!! - doradzał Nicki, który po chwili znalazł się tuż przy mnie. Próbowałam wykonać jego polecenie, ale nie mogłam złapać rytmu, więc to nie pomagało. Zauważyłam pode mną rzekę, której tafla była już niebezpiecznie blisko. W ostatniej chwili otuliłam się skrzydłami, tworząc swego rodzaju akrobatyczną "śrubę", dzięki czemu gładko wbiłam się w wodę. Pływanie o dziwo szło mi dużo lepiej od latania, więc po chwili znalazłam się na powierzchni i dotarłam szybko do brzegu, gdzie czekał na mnie mój kolega.
- Clarisse, żyjesz! - ucieszył się, na jego wyraz pyszczka również odpowiedziałam uśmiechem.
- Taak, było super! Musisz koniecznie spróbować. - oznajmiłam, puszczając do niego oczko. Nicki spojrzał na mnie zupełnie zdziwiony.
- Ale to było niebezpieczne, mogłaś zginąć!
- Owszem. - uśmiechnęłam się czarująco - Ale żyję i świetnie się bawiłam. - wesoło zamerdałam ogonkiem. Smok zamyślił się, zapadła chwila niezręcznej ciszy. Cofnęłam się nieco, tak, by moje łapy zamoczyć w wodzie, po czym znienacka ochlapałam Nicki'ego.
- Hej, filozof! Nad czym tak myślisz? - chlapnęłam na niego ponownie i roześmiałam się wesoło.
<Nicki?>
- Nie poddawaj się! - zachęcał mnie Nicki, a ja kiwnęłam łebkiem w jego stronę na znak, że nie zamierzam odpuszczać, w moim spojrzeniu widać było determinację. Podskoczyłam, by mocniej się wybić, skrzydłami z całej siły uderzałam powietrze, unosząc się coraz wyżej.
- To działa! - krzyknęłam uradowana, uśmiechając się szeroko do mojego nauczyciela.
- Brawo, na tym właśnie polega latanie! - pochwalił mnie i po chwili do mnie dołączył - A teraz leć powolutku za mną. - oznajmił, jednak kiedy załapałam o co chodzi w pozornie trudnej sztuce fruwania, nie zamierzałam marnować czasu na naukę kroczek po kroczku. Do głowy przyszedł mi pewien pomysł, który mógłby pomóc rozruszać atmosferę.
- WYŚCIG DO SMOCZEGO WODOSPADU!!! - zawołałam i ruszyłam jak najszybszym tempem przed siebie, a Nicki za mną. Mimo tego, że zdobyłam przewagę na starcie, smoczek był lżejszy, starszy i bardziej doświadczony, więc po chwili mnie dogonił, a nawet zaczął wyprzedzać. Postanowiłam w pełni skorzystać z siły moich skrzydeł, przyspieszyłam. Lecieliśmy łeb w łeb, z naprawdę dużą prędkością jak na smoczątka. Nagle tuż przed sobą ujrzeliśmy dorosłego smoka, który frunął dużo szybciej od nas, w dodatku leciał prosto na nas i najwyraźniej nas nie zauważał.
- Skręcaj Clair! - zarządził Nick i wykonał skomplikowany manewr, który pozwolił mu zejść z linii zderzenia. "Zaraz, jak się skręca?!" pomyślałam, lekko spanikowana, nie umiałam szybko skręcić, musiałam najpierw obrócić całe ciało w bok, a następnie lecieć prosto, przez co trochę się odsunęłam, ale to nie wystarczyło. Ogromny smok, nadal mnie nie zauważając, trącił mnie dość boleśnie skrzydłem, przez co straciłam równowagę i zaczęłam runąć w dół.
- Machaj skrzydłami!!!! - doradzał Nicki, który po chwili znalazł się tuż przy mnie. Próbowałam wykonać jego polecenie, ale nie mogłam złapać rytmu, więc to nie pomagało. Zauważyłam pode mną rzekę, której tafla była już niebezpiecznie blisko. W ostatniej chwili otuliłam się skrzydłami, tworząc swego rodzaju akrobatyczną "śrubę", dzięki czemu gładko wbiłam się w wodę. Pływanie o dziwo szło mi dużo lepiej od latania, więc po chwili znalazłam się na powierzchni i dotarłam szybko do brzegu, gdzie czekał na mnie mój kolega.
- Clarisse, żyjesz! - ucieszył się, na jego wyraz pyszczka również odpowiedziałam uśmiechem.
- Taak, było super! Musisz koniecznie spróbować. - oznajmiłam, puszczając do niego oczko. Nicki spojrzał na mnie zupełnie zdziwiony.
- Ale to było niebezpieczne, mogłaś zginąć!
- Owszem. - uśmiechnęłam się czarująco - Ale żyję i świetnie się bawiłam. - wesoło zamerdałam ogonkiem. Smok zamyślił się, zapadła chwila niezręcznej ciszy. Cofnęłam się nieco, tak, by moje łapy zamoczyć w wodzie, po czym znienacka ochlapałam Nicki'ego.
- Hej, filozof! Nad czym tak myślisz? - chlapnęłam na niego ponownie i roześmiałam się wesoło.
<Nicki?>
poniedziałek, 20 lipca 2015
Od Stelli cd Gleadr'a
Zastanawiałam się... ogólnie w przyszłości dużo piłam, więc mam tak słabą głowę do piwa... bardzo szybko tracę pamięć i kontrole.
-Wole Cole - oznajmiłam po chwili gdy przywrócił mnie na ziemie. Napiłam się spokojnie. Po czym położyłam kole i rozciągnęłam ciało wyginając się bardziej do tyłu za kanapę podnosząc tył w dodatku wyprostowując ręce. Westchnęłam i położyłam się na plecach miękko jedną ręką opierałam głowę. A drugą położyłam na gołym brzuchu. Chłopacy popatrzyli się na mnie po drugiej stronie stołu.
-No co? - spytałam lekko mrucząc słodko z dzikim uśmiechem.
Gleadr?
-Wole Cole - oznajmiłam po chwili gdy przywrócił mnie na ziemie. Napiłam się spokojnie. Po czym położyłam kole i rozciągnęłam ciało wyginając się bardziej do tyłu za kanapę podnosząc tył w dodatku wyprostowując ręce. Westchnęłam i położyłam się na plecach miękko jedną ręką opierałam głowę. A drugą położyłam na gołym brzuchu. Chłopacy popatrzyli się na mnie po drugiej stronie stołu.
-No co? - spytałam lekko mrucząc słodko z dzikim uśmiechem.
Gleadr?
Od Naruto Cd Kichi
Kichi zaczęła mnie trochę denerwować swoim zachowaniem, co można było u mnie zauważyć.
-Bo cię o to proszę.
-Dla czego ?
-Bo tak chcę.
-Dla czego ?
-Bo misie nie jedzą dżemu.
-Dla czego ?
-Bo wolą miód.
-Dla czego ?
-Bo tak.
Dziewczyna nadal zachodziła mi za skórę.
-Ale dla czego ?
-Kichi uspokój się bo zaraz mnie szlak jasny trafi.
Kichi
-Bo cię o to proszę.
-Dla czego ?
-Bo tak chcę.
-Dla czego ?
-Bo misie nie jedzą dżemu.
-Dla czego ?
-Bo wolą miód.
-Dla czego ?
-Bo tak.
Dziewczyna nadal zachodziła mi za skórę.
-Ale dla czego ?
-Kichi uspokój się bo zaraz mnie szlak jasny trafi.
Kichi
Od Saeko cd Wanders'a
Westchnełam cicho. Wiedziałam, że tak będzie... Spojrzałam na niego ze smutkiem.
- Rozumiem...- odwróciłam się i poszłam w swoją stronę. Jednak miałam jeszcze pchotę z nim porozmawiać, ale musiałam się powstrzymywać by mnie jeszcze bardziej nie znienawidził.
~ Ano tak... Jesteś Ghoulem dlatego cię nienawidzi...~ pomyślałam zrezygnowana. Poczułam nagle jak coś przecięło moje ramię.
- Cholera!- krzyknęłam z bólu.
- Mamy cię Rabbit.- powiedział triumfalnie Mado.
- Już nie!- uaktywniłam swoją kagunę co pozwoliło mi się od nich oddalić o kilka metrów. Wskoczyłam na dach i spojrzałam na nich zimno.- Spi*rdalajcie z mojego terenu...- warknęłam.
- Ha! Dopiero po tym jak cię zabijemy!- zaśmiał się głośno staruszek.
- A teraz niech panowie wybaczą, ale nie mam czasów na takie zabawy...- uśmiechnęłam się złośliwie i zniknęłam. Nienawidziłam ludzi... A szczególnie Gołębi.
~To quinque...pochodziło od ojca Hinami...~ przez moje myśli przeleciały wspomnienia związane z moją młodsza przyjaciółką oraz jej reakcji, kiedy dowiedziała, że straciła ojca. Byłam wściekła. Nagle wpadłam w kogoś. Spojrzałam na tę osobę wzrokiem pełnym nienawiści i złości. Obraz mężczyzny był zamazany. Nie wiedziałam kto to... Powoli negatywne emocje przemawiały nade mną kontrolę. Odskoczyłam od niego i zaatakowałam przecinając go delikatnie w niektórych miejscach. Dopiero po ataku wróciłam do siebie. Wyżyłam się. Spojrzałam na osobę, którą przed chwilą zaatakowałam. Był to Wanders.
~ Co ja dzisiaj na niego cały czas wpadam...?~ warknęłam w myślach.
- Wybacz.. Nie chciałam cię zranić.- powiedziałam cicho, a mój głos był zimny jak lód. Na szczęście rany nie były głębokie... Chyba.
Wanders?
Od Nicki'ego cd Maka
-Nie, po co być samotnym?
-Nie zrozumiesz...
-To prawda nie rozumiem, bo nikt nie powinien być samotny ze względu na moc... Powiedziałem bardzo poważnie.
-Taki jest świat...
-Nie! Świat jest po to by go zmieniać, a nie siedzieć w kącie i czekać aż sam się zmieni, żaden smok nie jest zły czy straszny tylko czasem się takie wydają.... Powiedziałem, byłem tak zły że nawet nie zauważyłem kiedy a lud w okuł mnie zaczął przybierać kształt cierni, a wiatr zerwał się...
Maka?
-Nie zrozumiesz...
-To prawda nie rozumiem, bo nikt nie powinien być samotny ze względu na moc... Powiedziałem bardzo poważnie.
-Taki jest świat...
-Nie! Świat jest po to by go zmieniać, a nie siedzieć w kącie i czekać aż sam się zmieni, żaden smok nie jest zły czy straszny tylko czasem się takie wydają.... Powiedziałem, byłem tak zły że nawet nie zauważyłem kiedy a lud w okuł mnie zaczął przybierać kształt cierni, a wiatr zerwał się...
Maka?
Od Wanders'a Cd Saeko.
Spojrzałem na dziewczynę, zimnym i dosyć po irytowanym wzrokiem.
-Posłuchaj nieuwarzenie bo powtarzać, na pewno nie będę, gdybyś się do mnie nie przylepiła, nie musiał bym uciekać,wy baby wkurzacie mnie, tym swoim zachowaniem - wygarnąłem jej wszystko prosto w twarz, po czym odszedłem stamtąd.
Szedłem spokojnie, ulicami miasteczka, byłem zły na Saeko,że wplątała mnie w to wszystko,nie opodal znalazłem ławkę, na której usiadłem, zastanawiając się nad życiem, i sensem każdego dnia.
To właśnie w tedy usłyszałem czyjeś kroki,podniosłem głowę, patrząc na osobę, idącą w moją stronę.
Jak się spodziewałem, była to Saeko podeszła do mnie nic nie mówiąc, tylko patrząc w moje obojętne na uczucia oczy.
-Cześć - zawołała uśmiechając się do mnie.
-Jeszcze ci mało ? - mruknąłem wstając, chciałem odejść lecz zatrzymała mnie.
-Czekaj !!! krzyknęła
-Co jest ? - mruknąłem spowalniając kroki, Saeko wyrównała zemną mówiąc.
-Ja chciałam przeprosić, wierz,że to moja wina wybacz mi.
Odwróciłem do niej twarz. patrząc na nią kątem oka.
Po chwili znów odwróciłem twarz, patrząc w tylko mi dobrze znany punkt.
-Nie musisz mnie przepraszać.
-Nie muszę -powtórzyła zaskoczona.
-Nie, nie musisz, wystarczy,że sobie pójdziesz i zostawisz mnie w spokoju, nie jesteś interesującym obiektem.
<Seako?>
-Posłuchaj nieuwarzenie bo powtarzać, na pewno nie będę, gdybyś się do mnie nie przylepiła, nie musiał bym uciekać,wy baby wkurzacie mnie, tym swoim zachowaniem - wygarnąłem jej wszystko prosto w twarz, po czym odszedłem stamtąd.
Szedłem spokojnie, ulicami miasteczka, byłem zły na Saeko,że wplątała mnie w to wszystko,nie opodal znalazłem ławkę, na której usiadłem, zastanawiając się nad życiem, i sensem każdego dnia.
To właśnie w tedy usłyszałem czyjeś kroki,podniosłem głowę, patrząc na osobę, idącą w moją stronę.
Jak się spodziewałem, była to Saeko podeszła do mnie nic nie mówiąc, tylko patrząc w moje obojętne na uczucia oczy.
-Cześć - zawołała uśmiechając się do mnie.
-Jeszcze ci mało ? - mruknąłem wstając, chciałem odejść lecz zatrzymała mnie.
-Czekaj !!! krzyknęła
-Co jest ? - mruknąłem spowalniając kroki, Saeko wyrównała zemną mówiąc.
-Ja chciałam przeprosić, wierz,że to moja wina wybacz mi.
Odwróciłem do niej twarz. patrząc na nią kątem oka.
Po chwili znów odwróciłem twarz, patrząc w tylko mi dobrze znany punkt.
-Nie musisz mnie przepraszać.
-Nie muszę -powtórzyła zaskoczona.
-Nie, nie musisz, wystarczy,że sobie pójdziesz i zostawisz mnie w spokoju, nie jesteś interesującym obiektem.
<Seako?>
Od Nicki'ego cd Clair
Zacząłem dreptać przed siebie, w końcu wkurzył mnie już marsz i spytałem
-Umiesz latać?
-Nie....a co?
-To cię nauczę! Odparłem.
-Naprawdę?
-Tak.
-Patrz i ucz się. Powiedziałem i jednym ruchem wzbiłem się w powietrze.
Bardzo akrobatycznie przeleciałem kawałek i wylądowałem przed nią.
-Teraz ty. Powiedziałem patrząc na nią ciekawie.
Clair?
-Umiesz latać?
-Nie....a co?
-To cię nauczę! Odparłem.
-Naprawdę?
-Tak.
-Patrz i ucz się. Powiedziałem i jednym ruchem wzbiłem się w powietrze.
Bardzo akrobatycznie przeleciałem kawałek i wylądowałem przed nią.
-Teraz ty. Powiedziałem patrząc na nią ciekawie.
Clair?
Od Seako cd Wanders'a
Moje oczy uważnie obserwowało każdy ruch mężczyzny. Na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Jesteś nieco inny niż reszta.- powiedziałam,
- A co to ma do tego, że masz sobie iść?- zapytał się.
- Ja nie chce.- westchnęłam cicho.- Zaciekawiłeś mnie...- przerwał mnie ogłos łamiących się kości. Odwróciłam się gwałtownie. Mężczyzna w szarym płaszczu przebił swoim quinque (broń zrobiona z kaguny Ghouli) Ghoula. Wyjęłam swoją maskę, by Gołębie mnie nie rozpoznali.
Niestety... Tych ludzi z CCG znałam bardzo dobrze, a oni mnie. Ten staruch wyglądający jak psychopata. To był Mado.
Oraz drugi wyższy i młodszy mężczyzna, Amon.
- Rabbit...- powiedział cicho Amon kiedy spojrzał na mnie.
~ O cholera!~ chwyciłam dłoń Wanders'a i pocoągnęłam go za sobą. Musiałam uciec od nich. Nie chciałam dzisiaj walczyć. Wolałabym tego nie robić... Wybiegliśmy z centra handlowego. Odwróciłam się jeszcze raz by spradzić czy nie są gdzieś za nami.
- Zgubiliśmy ich...-dyszałam zmęczona biegiem przez tłumy panikujących ludzi.
- Raczej ty, a nie my. Nie musiałem uciekać.- warknął zirytowany samiec.
- Ta... Widzieli, że stałeś obok mnie i rozmawiałeś ze mną. Mógłbyś mnieć spore problemy, dlatego cię tu wyciągnęłam.- cicho westchnęłam.- Wracamy do lasu, dopuki się tu nie uspokoi?- zapytałam się zdejmując maskę.
Wanders?
niedziela, 19 lipca 2015
Od Maki Cd Nicko
Mój wzrok spoczął na małym.
-Jeśli chcesz to ja mogę pobawić się z tobą.
-Na prawdę ? pobawisz się zemną ?
-Tak, pobawię się lubisz śnieg ?
-Bardzo - mały spojrzał na mnie tą małą słodką mordką.
-Więc zaczynajmy.
Zmieniłam się w dziewczynę, sprowadzając na to miejsce śnieg.
Już po nie całej minucie, śniegu było bardzo dużo.
-Pani panuje nad śniegiem ?
-Tak, śniegiem i lodem.
-Łoł, to super moc - zawołał entuzjastycznie.
-Nie powiedziała bym.
-Dla czego ? zapytał.
-Zaśpiewam ci coś dobrze ?
-Dobrze.
Westchnęłam cicho zaczynając śpiewać.
Gdy skończyłam mój wzrok znow spoczął na małej mordce.
-Rozumiesz już ?
<Nicko>
-Jeśli chcesz to ja mogę pobawić się z tobą.
-Na prawdę ? pobawisz się zemną ?
-Tak, pobawię się lubisz śnieg ?
-Bardzo - mały spojrzał na mnie tą małą słodką mordką.
-Więc zaczynajmy.
Zmieniłam się w dziewczynę, sprowadzając na to miejsce śnieg.
Już po nie całej minucie, śniegu było bardzo dużo.
-Pani panuje nad śniegiem ?
-Tak, śniegiem i lodem.
-Łoł, to super moc - zawołał entuzjastycznie.
-Nie powiedziała bym.
-Dla czego ? zapytał.
-Zaśpiewam ci coś dobrze ?
-Dobrze.
Westchnęłam cicho zaczynając śpiewać.
Gdy skończyłam mój wzrok znow spoczął na małej mordce.
-Rozumiesz już ?
<Nicko>
Od Wanders'a Cd Saeko.
Mój zimny oraz bardzo obojętny wzrok spoczął na dziewczynie.
-Potrzebna ci ta informacja do życia ? - zadałem jej logiczne i bardzo łatwe pytanie.
-Nie , raczej nie - odpowiedziała zakłopotana,
Pokręciłem głową z dezaprobatą patrząc na dziewczynę.
-Jestem Wanders.
-Miło mi cię poznać - dziewczyna mówiąc to uśmiechnęła się do mnie.
Szedłem spokojnie obok niej, patrząc obojętnie na jej twarz.
-Zawsze taki jesteś ?
Nie zrozumiałem o co chodzi dziewczynie, dla tego też zapytałem.
-Jaki jestem ?
-Tak zimy, obojętny, bez uczuciowy - dziewczyna chciała mówić dalej, lecz ja jej szybko przerwałem.
-Nie musisz kończyć, wiem o tym,że jestem sukinsynem.
-Nie mów tak.
-Mówię to co myślę, proste a ty powinnaś sobie stąd iść - mruknąłem.
<Seako>
-Potrzebna ci ta informacja do życia ? - zadałem jej logiczne i bardzo łatwe pytanie.
-Nie , raczej nie - odpowiedziała zakłopotana,
Pokręciłem głową z dezaprobatą patrząc na dziewczynę.
-Jestem Wanders.
-Miło mi cię poznać - dziewczyna mówiąc to uśmiechnęła się do mnie.
Szedłem spokojnie obok niej, patrząc obojętnie na jej twarz.
-Zawsze taki jesteś ?
Nie zrozumiałem o co chodzi dziewczynie, dla tego też zapytałem.
-Jaki jestem ?
-Tak zimy, obojętny, bez uczuciowy - dziewczyna chciała mówić dalej, lecz ja jej szybko przerwałem.
-Nie musisz kończyć, wiem o tym,że jestem sukinsynem.
-Nie mów tak.
-Mówię to co myślę, proste a ty powinnaś sobie stąd iść - mruknąłem.
<Seako>
Od Clair CD Nightmermoon'a
Mimo że ani trochę nie byłam śpiąca, w końcu uległam i położyłam się tuż
obok Night'a, który zdążył już zasnąć. Kręciłam i wierciłam się
niespokojnie, przekładałam z boku na bok, lecz to nie pomagało.
Usłyszałam jakieś stukanie i chlupot, a po chwili grzmot, co jeszcze
bardziej mnie rozbudziło. Spojrzałam na mojego opiekuna, ale on spał
niewzruszony. Cichutko podczołgałam się do wyjścia z jaskini, na
zewnątrz lało jak z cebra, a nocne niebo co chwilę rozdzierały
błyskawice. Długo przyglądałam się temu, oczarowana zjawiskiem, pioruny
były prawie tak piękne jak fajerwerki Kichi. Mniej więcej po kilku
godzinach poczułam, że moje powieki robią się zmęczone od ciągłego
wypatrywania wyładowań atmosferycznych, a ciało również potrzebuje
odpoczynku. Wolnym krokiem poczłapałam do "sypialni" i położyłam się
przy Nightmermoon'ie, okrywając się jego ogonem niczym kołdrą.
Wsłuchując się w krople deszczu, po chwili zasnęłam. Śniły mi się same
piękne rzeczy, burza, deszcz ryb, fajerwerki i dużo kryształów, we śnie
nawet umiałam latać, lecz gdy pierwszy raz miałam wznieść się w
powietrze, poczułam gwałtowne szturchanie.
- Clarisse, obudź się! - głos nie dawał mi spać. Otworzyłam niechętnie jedno oko, potem drugie i półprzytomnym wzrokiem spojrzałam na opiekuna.
- Jeszcze chwilę... - mruknęłam, po czym odwróciłam się do smoka grzbietem i próbowałam ponownie zasnąć. Night westchnął zniecierpliwiony, schwycił mnie zębami za kark i postawił na łapy.
- No chodź Clair, nie pamiętasz? Od dzisiaj będziesz miała nowego kumpla! - przemówił z uśmiechem, a na zachętę trącił mnie pyskiem. Faktycznie, to już dziś, zupełnie zapomniałam. Na moim pyszczku zagościł uśmiech, przeciągnęłam się i pędzikiem pohasałam do śniadania, które przygotował mi Nightmere. Już wkrótce spacerowym tempem udaliśmy się w kierunku Skalistego Wąwozu, gdzie miała czekać na nas Kichi ze swoim podopiecznym. Cały czas obskakiwałam opiekuna, nie mogąc doczekać się spotkania.
- Daleko jeszcze?
- Nie.
- A teraz?
- Nie.
- A teraz?
- Nie.
- To znaczy, że blisko?
- Owszem.
Nightmere wykazywał się ogromną cierpliwością do mnie, najwyraźniej rozumiał mój entuzjazm, a ja wcale go nie denerwowałam. Niedługo po trzydziestym piątym pytaniu ujrzeliśmy smocze sylwetki kawałek od nas, odruchowo przyspieszyłam, Night też i już po chwili staliśmy całą czwórką koło siebie.
- Hej! Miło, że jesteśmy w komplecie, Nicki, poznaj Clarisse, Clair, to Nicki. - zapoznała nas Kichi, a po chwili wraz z moim opiekunem pogrążyli się w sprawach dorosłych.
- Hej Nick, co robimy? - wyszczerzyłam się w przyjaznym uśmiechu - Z góry odradzam podsłuchiwanie, próbowałam i było straaasznie nuuudno. - skrzywiłam się na samo wspomnienie. Smoczek zamyślił się na chwilę, po czym spojrzał na mnie.
- Wiesz, mogę ci pokazać takie jedno ciekawe miejsce. - oznajmił, przybierając tajemniczy wyraz pyska.
- Na pewno będzie fajne? - przechyliłam pytająco łepek.
- Na darmo bym nie obiecywał, może to będzie nawet trochę...Ryzykowne i niebezpieczne, ale fantastyczne. - szepnął tak, aby dorośli nie słyszeli.
Nagle usłyszałam fragment rozmowy starszych:
- Wiesz Night, Nicki to taki spokojny i posłuszny smok. - oznajmiła Kichi, a ja tylko się uśmiechnęłam.
- Ale im zrobisz niespodziankę, chodźmy! - podskoczyłam radośnie, a po chwili ruszyłam za nowym kolegą.
<Nicki?>
- Clarisse, obudź się! - głos nie dawał mi spać. Otworzyłam niechętnie jedno oko, potem drugie i półprzytomnym wzrokiem spojrzałam na opiekuna.
- Jeszcze chwilę... - mruknęłam, po czym odwróciłam się do smoka grzbietem i próbowałam ponownie zasnąć. Night westchnął zniecierpliwiony, schwycił mnie zębami za kark i postawił na łapy.
- No chodź Clair, nie pamiętasz? Od dzisiaj będziesz miała nowego kumpla! - przemówił z uśmiechem, a na zachętę trącił mnie pyskiem. Faktycznie, to już dziś, zupełnie zapomniałam. Na moim pyszczku zagościł uśmiech, przeciągnęłam się i pędzikiem pohasałam do śniadania, które przygotował mi Nightmere. Już wkrótce spacerowym tempem udaliśmy się w kierunku Skalistego Wąwozu, gdzie miała czekać na nas Kichi ze swoim podopiecznym. Cały czas obskakiwałam opiekuna, nie mogąc doczekać się spotkania.
- Daleko jeszcze?
- Nie.
- A teraz?
- Nie.
- A teraz?
- Nie.
- To znaczy, że blisko?
- Owszem.
Nightmere wykazywał się ogromną cierpliwością do mnie, najwyraźniej rozumiał mój entuzjazm, a ja wcale go nie denerwowałam. Niedługo po trzydziestym piątym pytaniu ujrzeliśmy smocze sylwetki kawałek od nas, odruchowo przyspieszyłam, Night też i już po chwili staliśmy całą czwórką koło siebie.
- Hej! Miło, że jesteśmy w komplecie, Nicki, poznaj Clarisse, Clair, to Nicki. - zapoznała nas Kichi, a po chwili wraz z moim opiekunem pogrążyli się w sprawach dorosłych.
- Hej Nick, co robimy? - wyszczerzyłam się w przyjaznym uśmiechu - Z góry odradzam podsłuchiwanie, próbowałam i było straaasznie nuuudno. - skrzywiłam się na samo wspomnienie. Smoczek zamyślił się na chwilę, po czym spojrzał na mnie.
- Wiesz, mogę ci pokazać takie jedno ciekawe miejsce. - oznajmił, przybierając tajemniczy wyraz pyska.
- Na pewno będzie fajne? - przechyliłam pytająco łepek.
- Na darmo bym nie obiecywał, może to będzie nawet trochę...Ryzykowne i niebezpieczne, ale fantastyczne. - szepnął tak, aby dorośli nie słyszeli.
Nagle usłyszałam fragment rozmowy starszych:
- Wiesz Night, Nicki to taki spokojny i posłuszny smok. - oznajmiła Kichi, a ja tylko się uśmiechnęłam.
- Ale im zrobisz niespodziankę, chodźmy! - podskoczyłam radośnie, a po chwili ruszyłam za nowym kolegą.
<Nicki?>
Od Angel CD Foxier
Odpoczywałam sobie na jednym z drzew w Magicznym Lesie. Było tu
sympatycznie; ptaki śpiewały, natura budziła się do życia. Uwielbiałam
ten obraz... Po chwili na ziemi ujrzałam chłopca. Nie małego, lecz
bardziej dorosłego.
~ Chyba mnie nie widzi. - Pomyślałam.
Trochę było to niebezpieczne, a mianowicie chodzenie człowieka po lesie. Natychmiast wyczułam jego woń. Jednak ona była inna niż zwyczajnego człowieka... Pasowała bardziej do... Smoka? Na to wyglądało. Pewnie jeden ze smoków, należących do Dragon World. Przypatrywałam mu się uważnie. Przysiadł na korzeniu drzewa, na którym ja byłam. Obok niego zgromadziło się parę dzikich zwierząt. Dmuchnęłam na niego delikatną, lodową mgiełką, która tylko kogoś schładzała. Chłopak opatulił się rękoma. Trochę komicznie to wyglądało. Zeszłam powoli na dół od tyłu drzewa. Podeszłam do człowieka. Moja głowa znajdowała się pół metra nad jego.
<Foxier?>
~ Chyba mnie nie widzi. - Pomyślałam.
Trochę było to niebezpieczne, a mianowicie chodzenie człowieka po lesie. Natychmiast wyczułam jego woń. Jednak ona była inna niż zwyczajnego człowieka... Pasowała bardziej do... Smoka? Na to wyglądało. Pewnie jeden ze smoków, należących do Dragon World. Przypatrywałam mu się uważnie. Przysiadł na korzeniu drzewa, na którym ja byłam. Obok niego zgromadziło się parę dzikich zwierząt. Dmuchnęłam na niego delikatną, lodową mgiełką, która tylko kogoś schładzała. Chłopak opatulił się rękoma. Trochę komicznie to wyglądało. Zeszłam powoli na dół od tyłu drzewa. Podeszłam do człowieka. Moja głowa znajdowała się pół metra nad jego.
<Foxier?>
Od Gleadr'a cd Stella
Z kumplami skoczyliśmy do sklepu po piwo. (Dosłownie. Wyskoczyliśmy z okna) Wróciliśmy do mieszkania już normalnie. Nie wiedziałem czy Stella pije, Woęc kupiłem trochę dwie puszki i jedną puszkę coli. Położyłem je przed nią i usiadłem na przeciwko.
- Pijesz?- zapytałem się i otworzyłem swoją. Przyglądała mi się przez chwilę. W końcu wziąłem duży łyk alkoholu i odstawiłem resztę na stół.- Halo? Stella! Ziemia!- pomachałam jej przed nosem.
Stella?
sobota, 18 lipca 2015
Od Nightmermoon'a Cd Clair
Nie wiem jak to ująć ale młoda zmieniła krzesło w kryształ...Uśmiechnąłem się na ten widok i spojrzałem na nią.
-Młoda masz ty talent.
-Nie jesteś zły?
-Niby czemu mam być zły? Powiedziałem głaszcząc ją po łebku.
-Bo zepsułam krzesło.....
-Jak byłem w twoim wieku to zepsułem las i jakoś żyję... Zaśmiałem się.
-Ty też umiesz zamieniać coś w kryształ?
-Nie, ja robię tak.... Powiedziałem dotykając ziemi, wtedy cała jaskinia pokryła się cierniami z diamentów, ale zaraz powróciła do normalnego stanu...
-Wow....
-A jak robi twoja siostra? Spytała zaciekawiona...
-Kicia zademonstruj... Kichi zmieniła się w smoka i wystrzeliła plazmę w nocne niebo, co spowodowało ogromny wybuch...
-Fajerwerki!! Ucieszyła się mała.
Kichi pożegnała się z nami i poszła do swojej jaskini...
-Wiesz co mała, jutro będziesz miała kolegę.
-Jakiego?
-To smoczek którym opiekuje się moja siostra.
-A fajny jest?
-Sama zobaczysz, ale teraz spać.
-Ohh...Ale ja nie jestem zmęczona!
-To zostajesz sama bo ja idę spać... Powiedziałem przemieniając się w smoka i wchodząc do innego pomieszczenia, mała za chwile przybiegła i położyła się przymnie....
Clair?
-Młoda masz ty talent.
-Nie jesteś zły?
-Niby czemu mam być zły? Powiedziałem głaszcząc ją po łebku.
-Bo zepsułam krzesło.....
-Jak byłem w twoim wieku to zepsułem las i jakoś żyję... Zaśmiałem się.
-Ty też umiesz zamieniać coś w kryształ?
-Nie, ja robię tak.... Powiedziałem dotykając ziemi, wtedy cała jaskinia pokryła się cierniami z diamentów, ale zaraz powróciła do normalnego stanu...
-Wow....
-A jak robi twoja siostra? Spytała zaciekawiona...
-Kicia zademonstruj... Kichi zmieniła się w smoka i wystrzeliła plazmę w nocne niebo, co spowodowało ogromny wybuch...
-Fajerwerki!! Ucieszyła się mała.
Kichi pożegnała się z nami i poszła do swojej jaskini...
-Wiesz co mała, jutro będziesz miała kolegę.
-Jakiego?
-To smoczek którym opiekuje się moja siostra.
-A fajny jest?
-Sama zobaczysz, ale teraz spać.
-Ohh...Ale ja nie jestem zmęczona!
-To zostajesz sama bo ja idę spać... Powiedziałem przemieniając się w smoka i wchodząc do innego pomieszczenia, mała za chwile przybiegła i położyła się przymnie....
Clair?
Od Clair CD Nightmermoon'a
Night mimo swojego przerażającego wyglądu okazał się być niezwykle
sympatyczny, niepotrzebnie się go bałam. Tylko ta jego dwunożna forma
trochę mnie dziwiła, był smokiem, a teraz już nie, fascynujące! Wkrótce
po przyjściu do jaskini odwiedziła nas jego siostra, która wyglądała na
miłą osobę.
- Cześć Clarisse! - przywitała się ze mną, po czym zmieniła się w pozbawioną łusek i skrzydeł istotę, podobnie jak wcześniej jej brat. Stało się to tak gwałtownie, że aż wycofałam się trochę i na wszelki wypadek schowałam za nogawkę opiekuna, co wzbudziło przyjazny śmiech wśród zgromadzonych. Gdy upewniłam się, że na 100% jest bezpiecznie, wychyliłam pyszczek, a następnie opuściłam kryjówkę i wróciłam na swoje miejsce, przy niedokończonych, pysznych rybkach. Dorośli na chwilę przestali zwracać na mnie uwagę, pogrążając się w rozmowie o ich sprawach. Na początku przysłuchiwałam się im z uwagą, jednak i tak zbyt wiele nie zrozumiałam, a po chwili zaczęło mi się okropnie nudzić. Ziewnęłam, szeroko rozchylając pyszczek, przeciągnęłam się, po czym zwinęłam się w mały kłębuszek. Zamknęłam oczy i już miałam zasnąć, gdy przypomniałam sobie, że w ten sposób zmarnowałabym tylko kilka cennych godzin dnia, dlatego zerwałam się na równe łapy, a w ramach rozbudzenia zaczęłam w szalonym tempie gonić za własnym ogonem, przy okazji myśląc, co by tu ze sobą zrobić. W momencie gdy zakręciło mi się w głowie i z głuchym klapnięciem pacnęłam na podłogę jaskini, wpadłam na genialny pomysł. Skoro oni mogą zamieniać się w dwunogów, to może ja też? Stanęłam twardo na łapach, zamknęłam oczy i uniosłam pysk ku niebu, a raczej stropowi jaskini. Ta poza zapewne nie była konieczna, zrobiłam to dla efektu. Coś się chyba zaczęło dziać, poczułam mrowienie na całym ciele, a gdy ustało, otworzyłam oczy i zaczęłam uważnie przyglądać się swojemu ciału: nadal miałam cztery łapy, skrzydła i ogon, coś poszło nie tak. Spojrzałam w stronę opiekuna, który już nie siedział na kanciastym przedmiocie (chyba nazywali to krzesłem), tylko stał i przyglądał się mu, albowiem nie składało się już z drewna, ale z mieniących się wszystkimi kolorami kryształów. Przekrzywiłam pytająco łepek, ja to zrobiłam? Czy to właśnie moja moc? Spojrzałam przepraszająco na Nightmermoon'a.
- Wybacz, ja... To było niechcący... - zrobiłam smutną minę, choć w gruncie rzeczy cieszyłam się, że wreszcie mam jakąś specjalną zdolność. Gdy tylko o tym pomyślałam, na meblu wyrosło jeszcze więcej kamieni szlachetnych. Muszę popracować nad kontrolą... Spojrzałam opiekunowi w oczy, ledwo znam się na smokach, a co dopiero na ludziach, więc nie potrafiłam nic wyczytać z jego twarzy.
<Night?>
- Cześć Clarisse! - przywitała się ze mną, po czym zmieniła się w pozbawioną łusek i skrzydeł istotę, podobnie jak wcześniej jej brat. Stało się to tak gwałtownie, że aż wycofałam się trochę i na wszelki wypadek schowałam za nogawkę opiekuna, co wzbudziło przyjazny śmiech wśród zgromadzonych. Gdy upewniłam się, że na 100% jest bezpiecznie, wychyliłam pyszczek, a następnie opuściłam kryjówkę i wróciłam na swoje miejsce, przy niedokończonych, pysznych rybkach. Dorośli na chwilę przestali zwracać na mnie uwagę, pogrążając się w rozmowie o ich sprawach. Na początku przysłuchiwałam się im z uwagą, jednak i tak zbyt wiele nie zrozumiałam, a po chwili zaczęło mi się okropnie nudzić. Ziewnęłam, szeroko rozchylając pyszczek, przeciągnęłam się, po czym zwinęłam się w mały kłębuszek. Zamknęłam oczy i już miałam zasnąć, gdy przypomniałam sobie, że w ten sposób zmarnowałabym tylko kilka cennych godzin dnia, dlatego zerwałam się na równe łapy, a w ramach rozbudzenia zaczęłam w szalonym tempie gonić za własnym ogonem, przy okazji myśląc, co by tu ze sobą zrobić. W momencie gdy zakręciło mi się w głowie i z głuchym klapnięciem pacnęłam na podłogę jaskini, wpadłam na genialny pomysł. Skoro oni mogą zamieniać się w dwunogów, to może ja też? Stanęłam twardo na łapach, zamknęłam oczy i uniosłam pysk ku niebu, a raczej stropowi jaskini. Ta poza zapewne nie była konieczna, zrobiłam to dla efektu. Coś się chyba zaczęło dziać, poczułam mrowienie na całym ciele, a gdy ustało, otworzyłam oczy i zaczęłam uważnie przyglądać się swojemu ciału: nadal miałam cztery łapy, skrzydła i ogon, coś poszło nie tak. Spojrzałam w stronę opiekuna, który już nie siedział na kanciastym przedmiocie (chyba nazywali to krzesłem), tylko stał i przyglądał się mu, albowiem nie składało się już z drewna, ale z mieniących się wszystkimi kolorami kryształów. Przekrzywiłam pytająco łepek, ja to zrobiłam? Czy to właśnie moja moc? Spojrzałam przepraszająco na Nightmermoon'a.
- Wybacz, ja... To było niechcący... - zrobiłam smutną minę, choć w gruncie rzeczy cieszyłam się, że wreszcie mam jakąś specjalną zdolność. Gdy tylko o tym pomyślałam, na meblu wyrosło jeszcze więcej kamieni szlachetnych. Muszę popracować nad kontrolą... Spojrzałam opiekunowi w oczy, ledwo znam się na smokach, a co dopiero na ludziach, więc nie potrafiłam nic wyczytać z jego twarzy.
<Night?>
piątek, 17 lipca 2015
Od Kichi Cd Naruto
-A nawet jeśli to co?
-To było by źle...
-Czemu?
-Bo było by źle...
-Dla czemu?
-Bo tak.
-Dla czemu?
-Bo tak.
-Dla czemu?!
-Bo tak.
-Dla czemu?
-Przestań mówić dla czemu!
-Dla czemu?
-Bo tak!
-Dla czemu? Wkurzałam go dalej..
Naruto? XD
-To było by źle...
-Czemu?
-Bo było by źle...
-Dla czemu?
-Bo tak.
-Dla czemu?
-Bo tak.
-Dla czemu?!
-Bo tak.
-Dla czemu?
-Przestań mówić dla czemu!
-Dla czemu?
-Bo tak!
-Dla czemu? Wkurzałam go dalej..
Naruto? XD
Od Naruto Cd Kichi
Patrzyłem na nią zaskoczony.
-Dla czego on wygląda jak mała wersja Sasuke ?
-Bo to jego syn .... odparła.
-A co on robi u ciebie ?
-No ja się nim opiekuję.
Spojrzałem na nią bardzo zaskoczony, nie mogłem uwierzyć,że Sasuke ma syna.
-Ty jesteś jego matką ?
-Nie, nie jestem.
-Ulżyło mi ... odparłem.
-Dla czego ?
-Bo już się bałem,że to twoje dziecko.
Kichi
Od Nicki'ego
Mama jak zwykle nie miała czasu więc wyszyłem na dwór, dreptałem sobie z piłką w pyszczku, a raczej flakiem którym kiedyś była piłka. Usiadłem w lesie i położyłem się na trawce obserwując ptaszki, nie umiałem za dobrze latać, ani ziać ogniem więc co ja mogę im zrobić? Nawet pogonić się nie da....Nagle usłyszałem szum skrzydeł... Wielki smok zatrzymał się tuż przede mną...
-Wow... szepnąłem.
Smoczyca spojrzała na mnie ciepłym wzrokiem...
-Hej mały, co tu robisz?
-Patrzę na ptaszki..
-Gdzie twoja mama?
-W jaskini, rozmawia z jakimś panem...
-I nie ma czasu się z tobą bawić?
-No....... Odparłem smutno.
Maka?
-Wow... szepnąłem.
Smoczyca spojrzała na mnie ciepłym wzrokiem...
-Hej mały, co tu robisz?
-Patrzę na ptaszki..
-Gdzie twoja mama?
-W jaskini, rozmawia z jakimś panem...
-I nie ma czasu się z tobą bawić?
-No....... Odparłem smutno.
Maka?
Od Saeko
Kolejny dzień spędziłam w mieście na polowaniu. Szukałam jakieś słabej ofiary, które i tak nie miała zbyt dużych szans by przetrwać. Pech jest taki, że one są w szpitalu. Nagle w powietrzu wyczułam krew...człowieka. Uśmiechnęłam się lekko i pobiegłam w jej stronę. Nie wiedziałam gdzie ja biegnę, głód był silniejszy. W końcu zrozumiałam, że był wypadek. Dotarłam na miejsce zdarzenia. Trzy samochody się zderzyły ze sobą. Postanowiłam, że się przyjrzę temu wszystkiemu. Mężczyzna i kobieta leżeli na ziemi przykrytymi białym materiałem.
~ Niezły wypadek tu był...~ pomyślałam.
- Gdzie jest ten facet, który spowodował wypadek?!- krzyknął inny mężczyzna.
- Właśnie go poszukujemy.- powiedział spokojnie policjant. Kątem oka zauważyłam ślady krwi prowadzające w jakąś ciemną uliczkę. Bez zastanowienia poszłam tam. Widocznie mój zmysł węchu się nie mylił. Gdzieś w kącie umierał człowiek. Podeszłam do niego i ukucnęłam.
- Jak bardzo boli?- zapytałam się łagodnie ukrywając moją mroczną naturę.
- Umierający jestem...- odparł.
- Heh...- przybliżyłam swoje usta do jego szyji.
- C-Co ty robisz?!- odparł spanikowany i zarumieniony.
- Będzie bolało tylko przez chwilę...- uśmiechnęłam się słodko oraz niewinnie. Pocałowałam go w szyję, jednak ten niby niewinny pocałunek zmienił się w wtopienie swoich zębów w ciało człowieka. Krzyknąl przeraźliwie. Jednak zignorowałam to. Jeszcze głębiej wgryzłam się. Wyrwałam pożądny kawałek mięsa. Od razu padł na ziemię martwy. Po półgodzinie skończyłam swój posiłek. Wstałam i spojrzałam na swoje ubranie.
- O... Cholera...- pomyślałam. Byłam cała we krwi. Uratowało mnie pranie, które było wywieszone kilka metrów nad nami. Wspięłam się tam i wizęłam spodnie i bluzę. Westchnęłam cicho i skierowalam w stronę centra handlowego. Teraz nikomu nie mogłam spojrzeć w oczy... Ponownie część Ghoula przejęło nade mną kontrolę. W głębi siebie, nie chciałam już zabijać ludzi, ale nie panowałam nad tym. Nagle wpadłam w jakiegoś mężczyzynę. Poniosłam wzrok i spojrzałam na mężczyznę.
- Uważaj jak chodzisz.- powiedział chłodno. Spojrzałam na niego przepraszojąco.
- Przepraszam... Zamyśliłam się.- odpowiedziałam. Poczułam na jego ciele zapach Shadow Stara i Gleadr'a.- Należysz do stada smoków?- zapytałam.
- No nieźle...- odparł i szedł dalej. Poszłam za nim, zresztą, nie miałam nic innego do roboty.
- Jestem Saeko. A ty?- zapytałam się zaciekawiona. Hmmm... Przyznaję... Był przystojny...
Wanders?
czwartek, 16 lipca 2015
Od Kichi Cd Naruto
Uśmiechnęłam się do smoka i rzekłam:
-On po prostu jest zazdrosny...
-O co?
-O to że spędzam więcej czasu z tobą.
Siedzieliśmy jeszcze chwilę, później poszłam do jaskini.
-Hej Nicki. Uśmiechnęłam się do smoczka.
-Mama! Ucieszył się.
-Byłeś pod strumieniem?
-Tak,Tak..
-Ułożyłeś piórka?
-Oczywiście.
-To do gniazda spać... Zaśmiałam się.
Smoczek podreptał słodko i wdrapał się do gniazda..
-Mamo! zawołał.
-Tak?
-Opowiedz mi bajkę!
-No dobrze, ale potem idź spać..
-Dobrze!
Opowiedziałam pierwszą lepszą historię, mały poszedł spać i ja też. Rano obudziło mnie jak zwykle wołanie... Zazwyczaj było to wołanie Czkawki, ale dziś obudził mnie kto inny.
-Nicki, daj mi spać! Mruknęłam.
-Ale ja chcę się bawić!
-Pobaw się z Czkawką....
-Ale on jest pojebany!
-Fajnie, albo on albo spać...
-Mamoooooooooooooo! Jęknął.
Otworzyłam powili oczy, wstając i otrzepując się.
-I tak mnie już obudziłeś.... Uśmiechnęłam się.
-Kichi? Usłyszałam nagle. Obejrzałam się za mną stał Naruto...
-O hej! Ucieszyłam się.
-Mamo! Mieliśmy się bawić! Jęknął mały.
-Poczekaj chwilę. Powiedziałam i podeszłam do chłopaka.
-No dobra... Powiedział Nicki, odmieniając się w człowieka i łapiąc piłkę w ręce, po czym wybiegł z jaskini, ale za chwilę wrócił się spojrzał od góry od dołu na Naruto i rzekł:
-Dzień dobry! Następnie znowu wybiegł.
Naruto spojrzał na mnie dziwnie, nie zrozumiałam o co chodzi więc spytałam...
-No co?
Naruto?
-On po prostu jest zazdrosny...
-O co?
-O to że spędzam więcej czasu z tobą.
Siedzieliśmy jeszcze chwilę, później poszłam do jaskini.
-Hej Nicki. Uśmiechnęłam się do smoczka.
-Mama! Ucieszył się.
-Byłeś pod strumieniem?
-Tak,Tak..
-Ułożyłeś piórka?
-Oczywiście.
-To do gniazda spać... Zaśmiałam się.
Smoczek podreptał słodko i wdrapał się do gniazda..
-Mamo! zawołał.
-Tak?
-Opowiedz mi bajkę!
-No dobrze, ale potem idź spać..
-Dobrze!
Opowiedziałam pierwszą lepszą historię, mały poszedł spać i ja też. Rano obudziło mnie jak zwykle wołanie... Zazwyczaj było to wołanie Czkawki, ale dziś obudził mnie kto inny.
-Nicki, daj mi spać! Mruknęłam.
-Ale ja chcę się bawić!
-Pobaw się z Czkawką....
-Ale on jest pojebany!
-Fajnie, albo on albo spać...
-Mamoooooooooooooo! Jęknął.
Otworzyłam powili oczy, wstając i otrzepując się.
-I tak mnie już obudziłeś.... Uśmiechnęłam się.
-Kichi? Usłyszałam nagle. Obejrzałam się za mną stał Naruto...
-O hej! Ucieszyłam się.
-Mamo! Mieliśmy się bawić! Jęknął mały.
-Poczekaj chwilę. Powiedziałam i podeszłam do chłopaka.
-No dobra... Powiedział Nicki, odmieniając się w człowieka i łapiąc piłkę w ręce, po czym wybiegł z jaskini, ale za chwilę wrócił się spojrzał od góry od dołu na Naruto i rzekł:
-Dzień dobry! Następnie znowu wybiegł.
Naruto spojrzał na mnie dziwnie, nie zrozumiałam o co chodzi więc spytałam...
-No co?
Naruto?
Od Naruto Cd Kichi
Brat Kichi odleciał a ona sama gdzieś uciekła, nie rozumiałem o co chodzi jej bratu przecież ja chciałem się tylko zaprzyjaźnić, nic więcej a on robi z tego taką wielką aferę.
Ruszyłem w stronę gdzie zniknęła Kichi chciałem z nią porozmawiać i dowiedzieć się o co chodzi jej bratu .... znalazłem ją na jednej z pięknych łąk, siedziała tam smutna, podszedłem do niej patrząc na nią, samiczka spojrzała na mnie smutna.
-Naruto ja przepraszam cię za niego.
-Nic się nie stało, to nie twoja wina.
-On jest inny nie rozumiem tego.
-Kichi ja nie rozumiem o co chodzi twojemu bratu.
-Go nikt nie zrozumie ... szepnęła.
Uśmiechnąłem się patrząc na nią bardzo łagodnie.
-Nie rozumiem go i to mnie bawi.
-Żartujesz sobie ? zapytała.
-Nie, ani trochę.... zaśmiałem się.
-Ale on może ci coś zrobić.
-I co z tego ? zapytałem.
-Nie boisz się go ? zapytała.
-Ani trochę ... zaśmiałem się.
Kichi
-Nie rozumiem go i to mnie bawi.
-Żartujesz sobie ? zapytała.
-Nie, ani trochę.... zaśmiałem się.
-Ale on może ci coś zrobić.
-I co z tego ? zapytałem.
-Nie boisz się go ? zapytała.
-Ani trochę ... zaśmiałem się.
Kichi
Od Stelli cd Gleadr'a
mhm... no dobrze... - uśmiechnęłam się, chłopiec już dostał rumieńców. Postanowiłam bardziej go rozgrzać z złośliwym uśmiechem. Tyłem przejechałam mu po kroczu, delikatnie raz do góry i do dołu.
-No to idziemy? -spytałam pociągającym głosem. Dalej z kicią na rękach po czym ruszyłam przodem poprawiając włosy z ramion, czułam wzrok chłopaków na moim ciele. I oto chodziło. W końcu się ruszyli. Aktualnie słońce powolutku zachodziło. Oni tam gadali sobie za mną a ja zabawiałam kotkę idąc dalej do przodu będąc czujna jednocześnie.
-Tutaj, - zawołał chłopak, ja się odwróciłam i zerknęłam na klatkę do której mieliśmy wejść. Weszłam za nimi. Otworzyły się drzwi... do klatki. W końcu dotarliśmy do drzwi mieszkalnych. Zaczęłam zwiedzać mieszkanie, ten pokazał od razu gdzie możemy spać. Następnie zgięłam się w kręgosłupie nie uginając w ogóle kolan, położyłam kotkę. Odwróciłam głowę chłopak spoglądał na mnie... Wyprostowałam się powoli.
-Gdzie kuchnia? -spytałam.
-Tam - pokazał, udałam się by nakarmić małą kicie. Podałam jej jedzenie. Po czym usiadłam na dość sporej sofie. Fajnie bo miękka... czekałam chwile czytając gazetę. Chłopcy w końcu przyszli.
? :3
-No to idziemy? -spytałam pociągającym głosem. Dalej z kicią na rękach po czym ruszyłam przodem poprawiając włosy z ramion, czułam wzrok chłopaków na moim ciele. I oto chodziło. W końcu się ruszyli. Aktualnie słońce powolutku zachodziło. Oni tam gadali sobie za mną a ja zabawiałam kotkę idąc dalej do przodu będąc czujna jednocześnie.
-Tutaj, - zawołał chłopak, ja się odwróciłam i zerknęłam na klatkę do której mieliśmy wejść. Weszłam za nimi. Otworzyły się drzwi... do klatki. W końcu dotarliśmy do drzwi mieszkalnych. Zaczęłam zwiedzać mieszkanie, ten pokazał od razu gdzie możemy spać. Następnie zgięłam się w kręgosłupie nie uginając w ogóle kolan, położyłam kotkę. Odwróciłam głowę chłopak spoglądał na mnie... Wyprostowałam się powoli.
-Gdzie kuchnia? -spytałam.
-Tam - pokazał, udałam się by nakarmić małą kicie. Podałam jej jedzenie. Po czym usiadłam na dość sporej sofie. Fajnie bo miękka... czekałam chwile czytając gazetę. Chłopcy w końcu przyszli.
? :3
środa, 15 lipca 2015
Od Gleadr'a cd Stelli
Otworzyłem szeroko oczy.
~ Co jej wpadło do głowy...?~ pomyślałem.
- K-kochanie?- uniosłem jedna brew.
- No a co?- zrobiła słodką o niewinną minkę.
- E-Eto...- podrapałem się za głowa.
- Ta mina...!- wybuchnął Kiyoshi głośnym śmiechem.- Aż mi się przypomina taka jedna sytuacja.- zgiął się w pół śmiejąc się.
- Z...?- uniosła jedną brew Stella.
- Eh... Jadłem brokuły... Więcej nie powiem.- warknąłem. Na mojej twarzy pojawił się lekki rumieniec.
Stella? XD Nie wnikaj.
Od Stelli cd Gleadr'a
Na samym początku otworzyłam oczy najszerzej jak sie da gwałtownie lekko osuwając głowę. Ale po chwile wpadłam na coś fajnego... Przybliżyłam się do Gleadr,a i tyłem przytuliłam do jego ciała.
-A co.. zazdrosny? - spytałam przyjaciela chłopaka. Ten podrapał się z tyłu głowy. Mruknęłam słodko.
-Nie... - jęknął.
-Na pewno?... - dałam buziaka Kagamiemu, ludzkiego imienia chłopaka, w policzek. A jego przyjaciel szybko zamilkł.
-To co? gdzie idziemy kochanie...? -uśmiechnęłam się dziko.
Gleadr? xD
-A co.. zazdrosny? - spytałam przyjaciela chłopaka. Ten podrapał się z tyłu głowy. Mruknęłam słodko.
-Nie... - jęknął.
-Na pewno?... - dałam buziaka Kagamiemu, ludzkiego imienia chłopaka, w policzek. A jego przyjaciel szybko zamilkł.
-To co? gdzie idziemy kochanie...? -uśmiechnęłam się dziko.
Gleadr? xD
Od Kichi Cd Naruto
-I co w tym złego? Spytałam.
-No niby nic...
-No właśnie, a mi to sprawia radochę. Uśmiechnęłam się.
Samiec zaśmiał się ze mnie i nie mógł przestać, co przyznam wkurzyło mnie. Nagle moje ciało zmieniło się, wtedy ryknęłam na niego zła.....
Odskoczył przestraszony i spojrzał na mnie. Ze skwaszoną miną strzeliłam focha. Naruto był bardzo zaskoczony, jednak przewrócił tylko oczami i podszedł do mnie.
-Co strzelamy foha?
Naskoczyłam na niego przewracając na grzbiet.
-Surprise! Zaśmiałam się i odbiegłam.
Zaczęliśmy się ganiać i śmiać głośno, ale zabawę przerwał nagle donośny głos, wielkiego kryształowego smoka...
-Kichi! Warknął.
-Tak? Spytałam zdenerwowana.
-Gdzie ty się pałętasz, jeszcze z samcami... Powiedział niechętnie.
-Przepraszam, braciszku. Powiedziałam słodko.
Night spojrzał złym wzrokiem na Naruto, ten przełknął tylko ślinę.
-Night, to jest Naruto, Naruto to mój brat Nightmermoon..
-Miło mi... Powiedział zimno i z sarkazmem Night.
-Mi również. Odparł mój przyjaciel.
-Ale to mi już w tej chwili do jaskini. Warknął mój brat.
-Bo co?
-Bo siostra Gammy nie powinna zarażać się wcześniactwem od tych zwykłych.
-A czym oni się różnią od nas?
-Wszystkim, to zaraza..
-Sam nią jesteś... Warknęłam i odbiegłam gdzieś w las.
Usłyszałam jeszcze tylko słowa brata skierowane do Naruto " jeszcze raz ją dotkniesz a wypruje ci flaki" po nich wielki smok odleciał. Biegłam szybko nie patrząc na drogę w końcu zatrzymałam się nad urwiskiem...
Naruto?
-No niby nic...
-No właśnie, a mi to sprawia radochę. Uśmiechnęłam się.
Samiec zaśmiał się ze mnie i nie mógł przestać, co przyznam wkurzyło mnie. Nagle moje ciało zmieniło się, wtedy ryknęłam na niego zła.....
Odskoczył przestraszony i spojrzał na mnie. Ze skwaszoną miną strzeliłam focha. Naruto był bardzo zaskoczony, jednak przewrócił tylko oczami i podszedł do mnie.
-Co strzelamy foha?
Naskoczyłam na niego przewracając na grzbiet.
-Surprise! Zaśmiałam się i odbiegłam.
Zaczęliśmy się ganiać i śmiać głośno, ale zabawę przerwał nagle donośny głos, wielkiego kryształowego smoka...
-Kichi! Warknął.
-Tak? Spytałam zdenerwowana.
-Gdzie ty się pałętasz, jeszcze z samcami... Powiedział niechętnie.
-Przepraszam, braciszku. Powiedziałam słodko.
Night spojrzał złym wzrokiem na Naruto, ten przełknął tylko ślinę.
-Night, to jest Naruto, Naruto to mój brat Nightmermoon..
-Miło mi... Powiedział zimno i z sarkazmem Night.
-Mi również. Odparł mój przyjaciel.
-Ale to mi już w tej chwili do jaskini. Warknął mój brat.
-Bo co?
-Bo siostra Gammy nie powinna zarażać się wcześniactwem od tych zwykłych.
-A czym oni się różnią od nas?
-Wszystkim, to zaraza..
-Sam nią jesteś... Warknęłam i odbiegłam gdzieś w las.
Usłyszałam jeszcze tylko słowa brata skierowane do Naruto " jeszcze raz ją dotkniesz a wypruje ci flaki" po nich wielki smok odleciał. Biegłam szybko nie patrząc na drogę w końcu zatrzymałam się nad urwiskiem...
Naruto?
Od Gleadr'a cd Stelli
Spojrzałem na nie i uśmiechnąłem się.
- No spoko...- powiedziałem.- Z resztą.... Co się mnie pytasz?- uniosłem jedną brew.
- No... Jesteś betą i powinnam zapytać się o zgodę.- spojrzała na mnie błagalnie.
- Eh... No zabierz tego kotka.. Na szczęście to nie pies...- westchnąłem cicho.
- Czekaj... Pyta ciebie o pozwolenie... Więc...- uśmiechnął sie złośliwie Kiyoshi.- JEST TWOJĄ DZIEWCZYNA!- krzyknął głośno.
~ Ja pi*rdolę... Poddaję się.~ pokręciłam głową.
- Nie... Nie jest.- spuściłem wzrok.- Wybacz Stella, ale Kiyoshi-senpai zawsze jest taki.- odparłem załamanym głosem.
Stella? XD
Od Stelli cd Gleadr'a
Podniosłam jedną brew krzyżując ręce, lekko kiwałam przeciwnie głową. Mój wzrok znudzonej laski powędrował z góry do dołu i s powrotem. Oboje z uśmiechem wpatrzeni byli we mnie. Następnie cos zaczęli gadać... przewróciłam oczami i spojrzałam w lewą stronę znudzona... a po chwili zauważyłam kotka... Siedzącego przed murem...
Jego słodka minka przyciągnęła od razu. Podeszłam do kici, i kucnęłam.
-Hey mały... nie bój się.. - wyciągnęłam lekko dłoń, a ten powąchał i zaczął się ocierać policzkiem. Podrapałam go za uszkami a ten przewrócił się na plecki.
-Teraz po brzuszku? - lekko zachichotałam zabawiając kociaka. Chłopaki zapewne szukali mnie wzrokiem. Ja wzięłam maluszka na ręce, ci podeszli w moją stronę.
-Nazwę cię... Carlotta - szepnęłam cichutko, kicia wtuliła się w moją klatkę piersiową.
-Kto to Carlotta? -spytał chłopak który stał za mną. Ja odwróciłam się powoli pokazując kotkę.
-Zgodzisz sie na kotka? -podniosłam brew.
? xD
-Hey mały... nie bój się.. - wyciągnęłam lekko dłoń, a ten powąchał i zaczął się ocierać policzkiem. Podrapałam go za uszkami a ten przewrócił się na plecki.
-Teraz po brzuszku? - lekko zachichotałam zabawiając kociaka. Chłopaki zapewne szukali mnie wzrokiem. Ja wzięłam maluszka na ręce, ci podeszli w moją stronę.
-Nazwę cię... Carlotta - szepnęłam cichutko, kicia wtuliła się w moją klatkę piersiową.
-Kto to Carlotta? -spytał chłopak który stał za mną. Ja odwróciłam się powoli pokazując kotkę.
-Zgodzisz sie na kotka? -podniosłam brew.
? xD
Od Nightmermoona cd Clair
Spałem sobie na polanie, gdy tu nagle obudziło mnie jakieś ukłucie na ogonie, zły spojrzałem w stronę końcówki i zobaczyłem małego smoczka. Z początku chciałem go zrzucić ale uznałem że to zły pomysł, jeszcze bym mu coś zrobił...
-Co chcesz? Spytałem, odstawiając ją na ziemię.
-N-nic...
-To po co mnie gryziesz?
-Ja nie chciałam spaść...
-To po co na mnie wchodziłaś?
-Bo pomyliłam cię z górą... Odparła, wtedy zobaczyłem że się mnie boi....
Odmieniłem się w człowieka i usiadłem na trawie przyglądając się jej...
-Jak masz na imię?
-Clarisse, a ty?
-Nightmermoon, boisz się mnie?
-Trochę.
Wtedy usłyszałem burczenie w jej brzuszku, zrobiło mi się jej żal....
-Gdzie twoja mama?
-Nie, wiem...
-Choć do mnie... Powiedziałem spokojnie, a ta podeszła powoli i słabo. Wziąłem ją na ręce i rzekłem.
-Lubisz ryby?
-No, nawet...
-Nakarmię cię. Uśmiechałem się ciepło.
-N-Naprawdę?
-Tak i od razu pójdziesz pod strumień bo się uświniłaś...
Mała przypominała mi moją młodszą siostrę, poza tym nawet i ja okazuję uczucia, ale tylko wobec tych których polubię. Dotarliśmy do mojej jaskini, delikatnie umyłem smoczka z błota w czystej diamentowej, termalnej wodzie i dałem jej jeść. Patrzałem na nią jak zajada, gdy nagle usłyszałem wołanie...
-Night! Usłyszałem głos siostry.
-Tu jestem! Machnąłem do niej.
Nocna furia podeszła do mnie, ale gdy zobaczyła małą była mocno zdziwiona....
-Co to za mała?
-To Clarisse, Clarisse to jest Kichi moja młodsza siostra. Przedstawiłem je sobie.
-Cześć Clarisse. Rzekła Kichi odmieniając się w człowieka i siadając obok mnie...
Clarisse ?
-Co chcesz? Spytałem, odstawiając ją na ziemię.
-N-nic...
-To po co mnie gryziesz?
-Ja nie chciałam spaść...
-To po co na mnie wchodziłaś?
-Bo pomyliłam cię z górą... Odparła, wtedy zobaczyłem że się mnie boi....
Odmieniłem się w człowieka i usiadłem na trawie przyglądając się jej...
-Jak masz na imię?
-Clarisse, a ty?
-Nightmermoon, boisz się mnie?
-Trochę.
Wtedy usłyszałem burczenie w jej brzuszku, zrobiło mi się jej żal....
-Gdzie twoja mama?
-Nie, wiem...
-Choć do mnie... Powiedziałem spokojnie, a ta podeszła powoli i słabo. Wziąłem ją na ręce i rzekłem.
-Lubisz ryby?
-No, nawet...
-Nakarmię cię. Uśmiechałem się ciepło.
-N-Naprawdę?
-Tak i od razu pójdziesz pod strumień bo się uświniłaś...
Mała przypominała mi moją młodszą siostrę, poza tym nawet i ja okazuję uczucia, ale tylko wobec tych których polubię. Dotarliśmy do mojej jaskini, delikatnie umyłem smoczka z błota w czystej diamentowej, termalnej wodzie i dałem jej jeść. Patrzałem na nią jak zajada, gdy nagle usłyszałem wołanie...
-Night! Usłyszałem głos siostry.
-Tu jestem! Machnąłem do niej.
Nocna furia podeszła do mnie, ale gdy zobaczyła małą była mocno zdziwiona....
-Co to za mała?
-To Clarisse, Clarisse to jest Kichi moja młodsza siostra. Przedstawiłem je sobie.
-Cześć Clarisse. Rzekła Kichi odmieniając się w człowieka i siadając obok mnie...
Clarisse ?
Od Clair do Nightmermoon'a
Wędrówka była bardzo męcząca i dłużyła mi się. Nie potrafiłam jeszcze latać, więc skrzydła były tylko bezużytecznym ciężarem, a małe łapki nie pozwalały stawiać większych kroków. Co chwilę musiałam zatrzymywać się na odpoczynek, a w brzuszku burczało mi strasznie, co wcale nie ułatwiało sprawy. Tak więc wlokłam się powolutku, stawiając krok za krokiem i próbując dojść do jakiegoś sensownego miejsca. W śmietnikach miejskich łatwo było o pożywienie, jednak tu, w dziczy nie potrafiłam sama go zdobyć, ba, nawet upolowanie myszy było dla mnie wyczynem. Kawałek od siebie ujrzałam ogromniastą górę na mojej trasie, obejście jej wydawało się niemożliwe, a wspięcie się na szczyt - jeszcze trudniejsze. Choć wysoko zadarłam pyszczek, nie potrafiłam ujrzeć jej końca. Spróbowałam wzbić się w powietrze, z całej siły zamachałam skrzydłami, aby wzlecieć na kilka centymetrów i... Z głuchym plaśnięciem opaść w kałużę błota i ubrudzić się od końca ogona aż po rożek na czole. Bagnista maź jeszcze bardziej spowolniła moje ruchy, a gdy człapałam, zostawiałam za sobą podłużny ślad, przez błocko ociekające ze mnie. Po długim czasie, wydającym się być wiecznością, w końcu dotarłam do podnóży góry. Będąc blisko niej wydała mi się dziwna, taka... Kanciasta. Zaraz, czy góry powinny być pokryte lśniącą łuską? Nie wiedziałam tego, nigdy nie byłam w pobliżu żadnego ze szczytów. Powoli i mozolnie zaczęłam się wspinać, jednak po jakimś czasie "góra" się poruszyła, a ja zaczęłam spadać w dół. Aby zapobiec bolesnemu upadkowi, wczepiłam się zębami w element najbliżej mnie, który zaczął się unosić wraz ze mną. Już po chwili ujrzałam przed sobą olbrzymi pysk z białymi włosami na głowie, przyozdobionymi kryształami i oczy patrzące na mnie groźnie. Okazało się, że był to na prawdę spory smok, którego błędnie wzięłam za element krajobrazu, akurat w zębach trzymałam końcówkę jego ogona, aby jakoś uchować się od spadnięcia. Rozejrzałam się, stąd nie było widać nawet ziemi, za to nade mną były chmury. Zastanawiałam się nad reakcją giganta, był na prawdę wielki, a ja tylko małym smoczątkiem, które mógł rozgnieść niczym muchę. "Co za niefart..." - pomyślałam, wpatrując się w niego z ciekawością i niepokojem.
<Nightmermoon?>
<Nightmermoon?>
Od Naruto Cd Kichi
Spojrzałem na nią po czym zaśmiałem się.-Ta mina jest dla ciebie zabawna ?
-No tak bardzo.
-To ciekawe co powierz na tą.
Mówiąc to zrobiłem zabawną minę która, rozbawi najtrwalszego przeciwnika.
Dziewczyna padła ze śmiechu, co i mnie rozbawiło.
-Dziwny jesteś ... zaśmiała się.
-Wiem .... odparłem patrząc na nią.
Dziewczyna lekko walnęła mnie, w twarz a raczej dotknęła, uśmiechnąłem się patrząc na nią uroczo.
-To co idziemy na Ramen ? zapytałem
-Tak, bardzo chętnie ... odparła.
Ruszyliśmy na Ramen, który wciągnąłem jak smok, co jest dosyć dziwnym porównaniem.
Zjedliśmy ich jeszcze trochę, po czym wyszliśmy na spacer, chodziliśmy po dworze do późnego wieczora, o godzinie 21.30 mniej czy tam więcej usiedliśmy na dachu budynku patrząc w piękne gwiaździste niebo.
Uśmiechnąłem się sam do siebie, widząc tą piękną noc, spojrzałem w tedy na Kichi która uśmiechała się tak samo jak ja.
-Kichi ... zawołałem.
-Słucham cię ?
-Jesteś smokiem Nocy prawda ?
-Tak, jestem smokiem nocy, a coś się stało ? .. zapytała.
Chciałem coś powiedzieć,lecz przerwało mi wołanie towarzysza Kichi.
-Szczerbatku gdzie jesteś ? wołał wszędzie moją przyjaciółkę.
-Chyba musisz już iść... odparłem spokojnie patrząc na nią.
-Tak, spotkamy się jutro ? ... zapytała
-Bardzo chętnie ... uśmiechnąłem się.
Dziewczyna zmieniła się w smoka, i poleciała do swojego, tak zwanego pana.
Widziałem jak chłopak siada na smoka, i znikają za drzewami.
Westchnąłem głośno patrząc jeszcze na niebo.
Siedziałem tam sam nie wiem ile, ale nie spieszyło mi się wracać, było mi tam dobrze.
W końcu zmieniłem się w smoka i wróciłem do jaskini, od nie dawna miałem tam wspór lokatorów, nie miałem nic przeciwko, do puki nie wchodzili mi w drogę i nie przeszkadzali.
Zmęczony położyłem się w rogu i zasnąłem.
Następnego dnia:
Obudziły mnie pierwsze promyki słońca.
Otworzyłem leniwie oczy, rozciągając się przekręciłem głowę, po czym wyszedłem z jaskini, z oddali zobaczyłem Kichi, podleciałem siadając nie daleko patrząc na nią, samiczka próbowała sama latać, co nie za bardzo jej wychodziło podleciałem do niej, uśmiechając się.
-Co robisz ? zapytałem.
-Nic takiego... odparła zawstydzona.
-Czego się wstydzisz ?
-No nie widzisz, nie mogę sama latać.
-A tam nie jest tak źle, kiedyś ci się uda.
-Tak myślisz ?
-No jasne ,że tak.
Samica uśmiechnęła się do mnie, a ja do niej.... szybko ruszyliśmy do lasu, gdzie ścigaliśmy się i wygłupialiśmy.
W tedy Kichi biegnąc schowała łeb pod moje skrzydła, spojrzałem na nią zaskoczony.
-Ym a co ty robisz ?
-Bawię się .. uśmiechała się.
-Ale ty wierz,że to dziwne ?
-To wcale nie jest dziwne.
-A co normalne ?
-Tak.... zaśmiała się.
-Dla mnie to nie normalne.
-Bo ty to ty ... mruknęła.
Zmrużyłem oczy patrząc na nią i zdejmując z jej głowy skrzydło, spojrzała na mnie a ja na nią, zaczęła się walka na spojrzenia, gapiliśmy się na siebie, nie ruszając się.
Trwało to dosyć długo, dopiera gdy niebo zaczęło robić się coraz ciemniejsze, my przestaliśmy się na siebie gapić,Na niebie było coraz ciemniej.
Gapiłem się na nią, uśmiechając się do niej.
-Co cię tak bawi ? ... zapytała po chwili.
-Jak to co ? ty.
-Ja, niby czemu ja ?
-No bo bawisz się,świerszczami jak mały smoczek.... zaśmiałem się patrząc na nią.
Kichi
Od Gleadr'a cd Stelli
Była ode o wiele niższa. Nawet nie mogłem głowy oprzeć o jej głowę... Ukucnąłem nieco by położyć głowę na jej ramieniu.
- C-co ty robisz?!- warknęła.
- Nie wiem.- zaśmiałem się i odwróciłem się.- A co ja chcę... Hmmm... Zobaczysz.- uśmiechnąłem sie tajemniczo.
- Nie rozumiem...- pokręciła głową. Nagle przed nami pojawił się wysoki męźczyzna.
- Yo Kiyoshi!- powiedziałem łagodnie, a on usmiechnął się szeroko.
- Witaj Kagami.- spojrzał na Stellę.- Twoja... Dziewczyna?- zapytał, a ja tylko zrobiłem faceplama.
- Eee... Nie.- zaśmiałem się cicho.- Na razie.- puściłem w jej stronę oczko i przyjrzałem się jej dokładnie.
~ No no... Nawet ładna dziewczyna...~ pomyślałem. Pierwszy raz od kilku lat mam zboczone myśli.
Stella? XD
Od Stelli cd Gleadr'a
Zamyśliłam się... może faktycznie powinnam poznać trochę miasto... tereny na którym rodzą się zwykli ludzie.
-Dobrze... możemy się przejść - uśmiechnęłam się dziko, - ale najpierw... zmienię strój... w końcu jest ciepło - podniosłam brew, kliknęłam palcami, woda z jeziora byłą niedaleko i popędziła do mnie krążąc wokół zakrywając na dosłowną sekundę.
Woda szybko od szybowała, a jasność przeminęła. Następnie z normalnym naświetleniem wyglądałam tak...
-Okey możemy już iść... - podeszłam do niego delikatnie musnęłam palcami jego policzka przechodząc. Przyspieszyłam , po czym w biegu skoczyłam zmieniając się w tym samym czasie. Od razu wzbijając się w powietrze, miałam przewagę. Odwróciłam się do samca, również dokonał przemiany. Wiedziałam gdzie lecieć więc długo na niego nie musiałam czekać. Wylądowałam na odpowiednią odległość od miasta przemieniając się przed lądowaniem. Chłopak również popisując się zrobił w dodatku saldo. Prychnęłam i wychyliłam głowę zza krzaków kucając przy okazji, spoglądając na oświetlone miasto.
-Zapowiada się ciekawie. - wyprostowałam kręgosłup, otrzepałam się z kurzu i poprawiłam ubranie. Ruszyliśmy do miasta. Aktualnie przechodziliśmy przez dość sporą ścieżkę. Samochód jechał z tyłu.
-Uważaj - chłopak chwycił mnie za ramie i przyciągnął do siebie. Pojazd przejechał spokojnie obok. Spojrzałam na twarz mężczyzny ten lekko się uśmiechnął, podniosłam kącik ust ale na krótko.
-To co masz do załatwienia? - spytałam po chwili.
Gleadr?
-Dobrze... możemy się przejść - uśmiechnęłam się dziko, - ale najpierw... zmienię strój... w końcu jest ciepło - podniosłam brew, kliknęłam palcami, woda z jeziora byłą niedaleko i popędziła do mnie krążąc wokół zakrywając na dosłowną sekundę.
-Zapowiada się ciekawie. - wyprostowałam kręgosłup, otrzepałam się z kurzu i poprawiłam ubranie. Ruszyliśmy do miasta. Aktualnie przechodziliśmy przez dość sporą ścieżkę. Samochód jechał z tyłu.
-Uważaj - chłopak chwycił mnie za ramie i przyciągnął do siebie. Pojazd przejechał spokojnie obok. Spojrzałam na twarz mężczyzny ten lekko się uśmiechnął, podniosłam kącik ust ale na krótko.
-To co masz do załatwienia? - spytałam po chwili.
Gleadr?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)














