Spojrzałem na niego, po czym odwruciłem się do niego plecami chcąc odejść.
-Zaczekaj ... zawołał.
Odwruciłem się by spojrzeć na niego.
-Powiec coś jeszcze.
Przewruciłem oczami, odwracając się.do niego plecami chcąc odejść.
-Ej stuj ... zawołał ponownie.
Zatrzymałem się nuszając nerwowo ogonem.
Chłopak wyjął coś z kieszeni, wyglądało jak mała trąbka, dmuchnął w to, a ona wydała jakiś odgłos, już po chwili pojawili się inni jeźdźcy smoków.
Zmrużyłem oczy patrząc na nich.
-Co jest czkawka ? zapytałaa młoda blondynka.
-Ten smok gada.
-Co ty gadasz smoki nie gadają... zaśmiali się.
-Ale on serio gada.
-Proszę cię to tylko zwierzęta nie istoty luckie.
Pokręciłem ogonem, wznosząc się w powietrze.
Oni ruszyli za mną tak jak by myśleli,że coś im pokaźe.
Kichi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz