Szedłem sobie łąką w ludzkiej postaci, mając dość wszystkiego. W końcu walnąłem się na ziemię, przymulony patrzałem w chmury.
~One to mają dobrze, nic całe dnie nie robią tylko powolnie płyną po niebie jakby nigdy nic....
Pomyślałem i zamknąłem oczy. Mój odpoczynek nie trwał za długo gdyż jakiś inny osobnik zaczął zakłócać ciszę..Otworzyłem oczy, nad moja głową ujrzałem wlepiające się we mnie gały. Jak gdyby nigdy nic spytałem.
-Czego dusza jęczy? Spytałem spokojnie.
-Niczego...
-To zostaw mnie w spokoju... Warknąłem i przewróciłem się na bok...
Ktoś?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz