sobota, 18 lipca 2015

Od Clair CD Nightmermoon'a

Night mimo swojego przerażającego wyglądu okazał się być niezwykle sympatyczny, niepotrzebnie się go bałam. Tylko ta jego dwunożna forma trochę mnie dziwiła, był smokiem, a teraz już nie, fascynujące! Wkrótce po przyjściu do jaskini odwiedziła nas jego siostra, która wyglądała na miłą osobę.
- Cześć Clarisse! - przywitała się ze mną, po czym zmieniła się w pozbawioną łusek i skrzydeł istotę, podobnie jak wcześniej jej brat. Stało się to tak gwałtownie, że aż wycofałam się trochę i na wszelki wypadek schowałam za nogawkę opiekuna, co wzbudziło przyjazny śmiech wśród zgromadzonych. Gdy upewniłam się, że na 100% jest bezpiecznie, wychyliłam pyszczek, a następnie opuściłam kryjówkę i wróciłam na swoje miejsce, przy niedokończonych, pysznych rybkach. Dorośli na chwilę przestali zwracać na mnie uwagę, pogrążając się w rozmowie o ich sprawach. Na początku przysłuchiwałam się im z uwagą, jednak i tak zbyt wiele nie zrozumiałam, a po chwili zaczęło mi się okropnie nudzić. Ziewnęłam, szeroko rozchylając pyszczek, przeciągnęłam się, po czym zwinęłam się w mały kłębuszek. Zamknęłam oczy i już miałam zasnąć, gdy przypomniałam sobie, że w ten sposób zmarnowałabym tylko kilka cennych godzin dnia, dlatego zerwałam się na równe łapy, a w ramach rozbudzenia zaczęłam w szalonym tempie gonić za własnym ogonem, przy okazji myśląc, co by tu ze sobą zrobić. W momencie gdy zakręciło mi się w głowie i z głuchym klapnięciem pacnęłam na podłogę jaskini, wpadłam na genialny pomysł. Skoro oni mogą zamieniać się w dwunogów, to może ja też? Stanęłam twardo na łapach, zamknęłam oczy i uniosłam pysk ku niebu, a raczej stropowi jaskini. Ta poza zapewne nie była konieczna, zrobiłam to dla efektu. Coś się chyba zaczęło dziać, poczułam mrowienie na całym ciele, a gdy ustało, otworzyłam oczy i zaczęłam uważnie przyglądać się swojemu ciału: nadal miałam cztery łapy, skrzydła i ogon, coś poszło nie tak. Spojrzałam w stronę opiekuna, który już nie siedział na kanciastym przedmiocie (chyba nazywali to krzesłem), tylko stał i przyglądał się mu, albowiem nie składało się już z drewna, ale z mieniących się wszystkimi kolorami kryształów. Przekrzywiłam pytająco łepek, ja to zrobiłam? Czy to właśnie moja moc? Spojrzałam przepraszająco na Nightmermoon'a.
- Wybacz, ja... To było niechcący... - zrobiłam smutną minę, choć w gruncie rzeczy cieszyłam się, że wreszcie mam jakąś specjalną zdolność. Gdy tylko o tym pomyślałam, na meblu wyrosło jeszcze więcej kamieni szlachetnych. Muszę popracować nad kontrolą... Spojrzałam opiekunowi w oczy, ledwo znam się na smokach, a co dopiero na ludziach, więc nie potrafiłam nic wyczytać z jego twarzy.

<Night?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pauu Lina krytyczna biel