Nie wiem jak to ująć ale młoda zmieniła krzesło w kryształ...Uśmiechnąłem się na ten widok i spojrzałem na nią.
-Młoda masz ty talent.
-Nie jesteś zły?
-Niby czemu mam być zły? Powiedziałem głaszcząc ją po łebku.
-Bo zepsułam krzesło.....
-Jak byłem w twoim wieku to zepsułem las i jakoś żyję... Zaśmiałem się.
-Ty też umiesz zamieniać coś w kryształ?
-Nie, ja robię tak.... Powiedziałem dotykając ziemi, wtedy cała jaskinia pokryła się cierniami z diamentów, ale zaraz powróciła do normalnego stanu...
-Wow....
-A jak robi twoja siostra? Spytała zaciekawiona...
-Kicia zademonstruj... Kichi zmieniła się w smoka i wystrzeliła plazmę w nocne niebo, co spowodowało ogromny wybuch...
-Fajerwerki!! Ucieszyła się mała.
Kichi pożegnała się z nami i poszła do swojej jaskini...
-Wiesz co mała, jutro będziesz miała kolegę.
-Jakiego?
-To smoczek którym opiekuje się moja siostra.
-A fajny jest?
-Sama zobaczysz, ale teraz spać.
-Ohh...Ale ja nie jestem zmęczona!
-To zostajesz sama bo ja idę spać... Powiedziałem przemieniając się w smoka i wchodząc do innego pomieszczenia, mała za chwile przybiegła i położyła się przymnie....
Clair?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz