Pochylił się nade mną... jego głos, i bliskość sprawiały mnie o dreszcze. Dostałam rumieńców gdy spojrzałam w jego oczy.
-Hm... - zamruczałam i lekko spuściłam głowę. Po czym podniosłam z łobuzerskim uśmiechem.
-W policzek... - oznajmiłam, chłopak westchnął.
-No dobra... - oznajmił lekko niezadowolony ale dalej z porywczym uśmiechem i nastawił policzek. Przybliżyłam lekko usta do jego twarzy, wtedy jedną ręką zwróciłam jego głowę tak... że pocałowałam chłopaka w usta, namiętnie nie przerywając zagłębiając się dalej (metaforycznie) Namiętnie poruszałam ustami przytrzymana w wspólnym pocałunku, ten zaź kombinował tak samo. Pochylił się bardziej przez co ja padłam na plecy, jednak Gleadr nie oderwał się ani na trochę. Poprawiłam nogi.. zginając w stawach kolanowych... gdy tylko poczułam że jego naga klatka piersiowa styka się z moim brzuchem. Ręce zawinęłam wokół jego szyi, nie otwierając oczu. Czułam się naprawdę dziwnie... tą dziwną siłę którą prowadziła do czegoś nowego. Uczucie w klatce piersiowej pobudzało we mnie adrenalinę. Przez co bardziej byłam pobudzona. Po chwili odkleiliśmy się od siebie, ale ręce dalej miałam zawinięte. Jego oczy.. miały coś w sobie co nie widziałam tego wcześniej. Byłam przez niego cała rozpalona, rumieniec nie chciał zejść, a po chwili przestałam na to zwracać uwagę. Delikatnie się uśmiechnęłam do niego... Był o wiele wyższy ode mnie... przez co o dziwo było mi wygodnie... nawet gdy leżał na mnie.
Gleadr?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz