niedziela, 19 lipca 2015

Od Clair CD Nightmermoon'a

Mimo że ani trochę nie byłam śpiąca, w końcu uległam i położyłam się tuż obok Night'a, który zdążył już zasnąć. Kręciłam i wierciłam się niespokojnie, przekładałam z boku na bok, lecz to nie pomagało. Usłyszałam jakieś stukanie i chlupot, a po chwili grzmot, co jeszcze bardziej mnie rozbudziło. Spojrzałam na mojego opiekuna, ale on spał niewzruszony. Cichutko podczołgałam się do wyjścia z jaskini, na zewnątrz lało jak z cebra, a nocne niebo co chwilę rozdzierały błyskawice. Długo przyglądałam się temu, oczarowana zjawiskiem, pioruny były prawie tak piękne jak fajerwerki Kichi. Mniej więcej po kilku godzinach poczułam, że moje powieki robią się zmęczone od ciągłego wypatrywania wyładowań atmosferycznych, a ciało również potrzebuje odpoczynku. Wolnym krokiem poczłapałam do "sypialni" i położyłam się przy Nightmermoon'ie, okrywając się jego ogonem niczym kołdrą. Wsłuchując się w krople deszczu, po chwili zasnęłam. Śniły mi się same piękne rzeczy, burza, deszcz ryb, fajerwerki i dużo kryształów, we śnie nawet umiałam latać, lecz gdy pierwszy raz miałam wznieść się w powietrze, poczułam gwałtowne szturchanie.
- Clarisse, obudź się! - głos nie dawał mi spać. Otworzyłam niechętnie jedno oko, potem drugie i półprzytomnym wzrokiem spojrzałam na opiekuna.
- Jeszcze chwilę... - mruknęłam, po czym odwróciłam się do smoka grzbietem i próbowałam ponownie zasnąć. Night westchnął zniecierpliwiony, schwycił mnie zębami za kark i postawił na łapy.
- No chodź Clair, nie pamiętasz? Od dzisiaj będziesz miała nowego kumpla! - przemówił z uśmiechem, a na zachętę trącił mnie pyskiem. Faktycznie, to już dziś, zupełnie zapomniałam. Na moim pyszczku zagościł uśmiech, przeciągnęłam się i pędzikiem pohasałam do śniadania, które przygotował mi Nightmere. Już wkrótce spacerowym tempem udaliśmy się w kierunku Skalistego Wąwozu, gdzie miała czekać na nas Kichi ze swoim podopiecznym. Cały czas obskakiwałam opiekuna, nie mogąc doczekać się spotkania.
- Daleko jeszcze?
- Nie.
- A teraz?
- Nie.
- A teraz?
- Nie.
- To znaczy, że blisko?
- Owszem.
Nightmere wykazywał się ogromną cierpliwością do mnie, najwyraźniej rozumiał mój entuzjazm, a ja wcale go nie denerwowałam. Niedługo po trzydziestym piątym pytaniu ujrzeliśmy smocze sylwetki kawałek od nas, odruchowo przyspieszyłam, Night też i już po chwili staliśmy całą czwórką koło siebie.
- Hej! Miło, że jesteśmy w komplecie, Nicki, poznaj Clarisse, Clair, to Nicki. - zapoznała nas Kichi, a po chwili wraz z moim opiekunem pogrążyli się w sprawach dorosłych.
- Hej Nick, co robimy? - wyszczerzyłam się w przyjaznym uśmiechu - Z góry odradzam podsłuchiwanie, próbowałam i było straaasznie nuuudno. - skrzywiłam się na samo wspomnienie. Smoczek zamyślił się na chwilę, po czym spojrzał na mnie.
- Wiesz, mogę ci pokazać takie jedno ciekawe miejsce. - oznajmił, przybierając tajemniczy wyraz pyska.
- Na pewno będzie fajne? - przechyliłam pytająco łepek.
- Na darmo bym nie obiecywał, może to będzie nawet trochę...Ryzykowne i niebezpieczne, ale fantastyczne. - szepnął tak, aby dorośli nie słyszeli.
Nagle usłyszałam fragment rozmowy starszych:
- Wiesz Night, Nicki to taki spokojny i posłuszny smok. - oznajmiła Kichi, a ja tylko się uśmiechnęłam.
- Ale im zrobisz niespodziankę, chodźmy! - podskoczyłam radośnie, a po chwili ruszyłam za nowym kolegą.

<Nicki?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pauu Lina krytyczna biel