Przyglądałam się im uważnie dziwiąc się że Czkawka próbuje dosiadać innego smoka. Zrobiłam więc obrażoną minę.
-Ej Szczebatek nie fohaj się....rzekł chłopak podchodząc do mnie.
Naruto spojrzał na mnie zdziwiony próbując nie wybuchnąć śmiechem..
Odwróciłam się od niego marudząc...
-Wielka dzidzia strzela foha? Spytał, a moja odpowiedź polegała na rzuceniu w niego kamieniem.
Ten zawiesił mi się na szyi próbując mnie przewrócić, ale jak zwykle mu nie wyszło.
-Czujesz tę z serca płynącą skruchę? Spytał.
Stanęłam na dwie łapy podchodząc na brzeg klifu, Ten zaczął panikować a ja się śmieć.
-E, co skrzywdzisz jednonogiego?
-Proszę cię, bez takich... Bronił się dalej.
Po krótkiej chwili strachu przewaliłam się na plecy i z powrotem stanęłam na łapy. Próbowałam go pacnąć ale bronił się więc po prostu położyłam na nim łep. Zamarudził coś, więc polizałam go.
Wyrwał się szybko, wstał i rzekł.
-Ty wiesz że to się nie spiera! Zaśmiałam się głośno ale ten zgarnął ślinę z siebie i trzepnął ją na mnie. Niezadowolona umyłam się jak kotek, wtedy Naruto nie wytrzymał i zaczął śmiać się ludzkim śmiechem.
-O boże co za komedia! Krzyknął, zwijając się ze śmiechu.
Zła trzepnęłam go ogonem, wtedy dopiero ogarnął co zrobił...
-Ty umiesz mówić!? Krzyknął Czkawka.
-Emm...Nie... Zaczął i zaraz dodał.
-To znaczy grrrrr... Zamruczał jak smok.
-Po raz pierwszy widzę smoka który gada! Ucieszył się mój przyjaciel...
Naruto?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz