Spałem sobie na polanie, gdy tu nagle obudziło mnie jakieś ukłucie na ogonie, zły spojrzałem w stronę końcówki i zobaczyłem małego smoczka. Z początku chciałem go zrzucić ale uznałem że to zły pomysł, jeszcze bym mu coś zrobił...
-Co chcesz? Spytałem, odstawiając ją na ziemię.
-N-nic...
-To po co mnie gryziesz?
-Ja nie chciałam spaść...
-To po co na mnie wchodziłaś?
-Bo pomyliłam cię z górą... Odparła, wtedy zobaczyłem że się mnie boi....
Odmieniłem się w człowieka i usiadłem na trawie przyglądając się jej...
-Jak masz na imię?
-Clarisse, a ty?
-Nightmermoon, boisz się mnie?
-Trochę.
Wtedy usłyszałem burczenie w jej brzuszku, zrobiło mi się jej żal....
-Gdzie twoja mama?
-Nie, wiem...
-Choć do mnie... Powiedziałem spokojnie, a ta podeszła powoli i słabo. Wziąłem ją na ręce i rzekłem.
-Lubisz ryby?
-No, nawet...
-Nakarmię cię. Uśmiechałem się ciepło.
-N-Naprawdę?
-Tak i od razu pójdziesz pod strumień bo się uświniłaś...
Mała przypominała mi moją młodszą siostrę, poza tym nawet i ja okazuję uczucia, ale tylko wobec tych których polubię. Dotarliśmy do mojej jaskini, delikatnie umyłem smoczka z błota w czystej diamentowej, termalnej wodzie i dałem jej jeść. Patrzałem na nią jak zajada, gdy nagle usłyszałem wołanie...
-Night! Usłyszałem głos siostry.
-Tu jestem! Machnąłem do niej.
Nocna furia podeszła do mnie, ale gdy zobaczyła małą była mocno zdziwiona....
-Co to za mała?
-To Clarisse, Clarisse to jest Kichi moja młodsza siostra. Przedstawiłem je sobie.
-Cześć Clarisse. Rzekła Kichi odmieniając się w człowieka i siadając obok mnie...
Clarisse ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz