- Co to do jasnej cholery było?!- powiedziałem zaskoczony. Ubrałem bokserki i dres. Natychmiast wybiegłam na korytarz. Kagame leżał na ziemi.
- Ostra ta twoja łaska.- usmiechnął się podekscytowany.
- Uważaj.. Bo ci ten piękny uśmieszek zmyję z tej pięknej buźki.- warknąłem rozwcieczony. Zapukałam mocno do drzwi Stelli.
- Idź sobie!- krzyknęła zirytowana.
- To ja, Gleadr. Wpuścisz mnie?- zapytałem się ciepłym głosem. Chciałem z nią trochę pogadać...
Stella?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz