sobota, 25 lipca 2015

Od Foxier,a cd Angel

Ogólnie bardzo byłem zryty z naturą, moją dusze radowało, ale i również uspokajało bliskość dzikich zwierząt, ich zaufanie sprawiało ciepły uśmiech w moim sercu. Kochałem je tak jak one mnie. Wiedziały że przy mnie czują się bezpiecznie a ja nigdy och nie zawiodę... Pewnego ciepłego, spokojnego dnia.... właściwie dzień jak każdy przy tych cudnych zwierzętach jakoś moje serce nie oczerniało nudą. Poczułem trzęsienie ziemi jak i interesujący zapach. Dziwny chłód otulał moje plecy jakby za mną stałą skałą lodu. Odwróciłem głowę i zauważyłem klatkę piersiową stworzenia, to znaczy że nie grzeszyło niskością, moje oczy delikatnie wędrowały coraz wyżej aż całkiem pionowo spojrzałem w górę, dotarłem do oczu smoczycy, najpierw się wystraszyłem, odskoczyłem z krzykiem.
-Ej spokojnie... - rozpoczęła delikatnie by mnie uspokoić. Poczołgałem się do tyłu.
-Kim jesteś? -spytałem zaciekawiony.
-Angel, rówieśniczka wspólnego stada. - rzekła, czyli prawie jak rodzina... dobrze... Byłem pewny że nie wyrwie moich flaków lub zamrozi aż serce przestanie bić. Wiem że myśli miałem dziwne, chociaż po jej aparycji nie wyglądała groźnie, po wzroku mogłem wyczytać że nie chce krzywdy. Zwierzęta uciekły, ja wtedy przemieniłem się w smoka i usiadłem pewny bezpieczeństwa, jednak uszy działały jak anteny satelitarne, ogólnie miałem na uwadze słuch , węch i dotyk drgań ziemi, niestety wzrok odrzuciłem gdyż zainteresowany byłem nową , zapoznaną znajomością.
-Ja jestem Foxier, wybacz za ten krzyk, nie chciałem spanikować... - tłumaczyłem się troszkę nerwowo.
-To ja nie chciałam przestraszyć... - dodała.
-Masz jakieś plany? czyli na przykład rozkazy od przywódcy... albo cos? bo jak masz wolne to możemy... się przejść? - jąkałem się trochę co chwile zatrzymując w dodatku jedną łapą podrapałem się z tyłu głowy, Mój kręgosłup tak się ułożył że wyglądałem trochę jak siedzący kot w futrze z lisa.
Angel? wybacz że tak długo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pauu Lina krytyczna biel