Spojrzałem na dziewczynę, zimnym i dosyć po irytowanym wzrokiem.
-Posłuchaj nieuwarzenie bo powtarzać, na pewno nie będę, gdybyś się do mnie nie przylepiła, nie musiał bym uciekać,wy baby wkurzacie mnie, tym swoim zachowaniem - wygarnąłem jej wszystko prosto w twarz, po czym odszedłem stamtąd.
Szedłem spokojnie, ulicami miasteczka, byłem zły na Saeko,że wplątała mnie w to wszystko,nie opodal znalazłem ławkę, na której usiadłem, zastanawiając się nad życiem, i sensem każdego dnia.
To właśnie w tedy usłyszałem czyjeś kroki,podniosłem głowę, patrząc na osobę, idącą w moją stronę.
Jak się spodziewałem, była to Saeko podeszła do mnie nic nie mówiąc, tylko patrząc w moje obojętne na uczucia oczy.
-Cześć - zawołała uśmiechając się do mnie.
-Jeszcze ci mało ? - mruknąłem wstając, chciałem odejść lecz zatrzymała mnie.
-Czekaj !!! krzyknęła
-Co jest ? - mruknąłem spowalniając kroki, Saeko wyrównała zemną mówiąc.
-Ja chciałam przeprosić, wierz,że to moja wina wybacz mi.
Odwróciłem do niej twarz. patrząc na nią kątem oka.
Po chwili znów odwróciłem twarz, patrząc w tylko mi dobrze znany punkt.
-Nie musisz mnie przepraszać.
-Nie muszę -powtórzyła zaskoczona.
-Nie, nie musisz, wystarczy,że sobie pójdziesz i zostawisz mnie w spokoju, nie jesteś interesującym obiektem.
<Seako?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz