piątek, 17 lipca 2015

Od Saeko

Kolejny dzień spędziłam w mieście na polowaniu. Szukałam jakieś słabej ofiary, które i tak nie miała zbyt dużych szans by przetrwać. Pech jest taki, że one są w szpitalu. Nagle w powietrzu wyczułam krew...człowieka. Uśmiechnęłam się lekko i pobiegłam w jej stronę. Nie wiedziałam gdzie ja biegnę, głód był silniejszy. W końcu zrozumiałam, że był wypadek. Dotarłam na miejsce zdarzenia. Trzy samochody się zderzyły ze sobą. Postanowiłam, że się przyjrzę temu wszystkiemu. Mężczyzna i kobieta leżeli na ziemi przykrytymi białym materiałem.
~ Niezły wypadek tu był...~ pomyślałam. 
- Gdzie jest ten facet, który spowodował wypadek?!- krzyknął inny mężczyzna.
- Właśnie go poszukujemy.- powiedział spokojnie policjant. Kątem oka zauważyłam ślady krwi prowadzające w jakąś ciemną uliczkę. Bez zastanowienia poszłam tam. Widocznie mój zmysł węchu się nie mylił. Gdzieś w kącie umierał człowiek. Podeszłam do niego i ukucnęłam.
- Jak bardzo boli?- zapytałam się łagodnie ukrywając moją mroczną naturę.
- Umierający jestem...- odparł.
- Heh...- przybliżyłam swoje usta do jego szyji.
- C-Co ty robisz?!- odparł spanikowany i zarumieniony.
- Będzie bolało tylko przez chwilę...- uśmiechnęłam się słodko oraz niewinnie. Pocałowałam go w szyję, jednak ten niby niewinny pocałunek zmienił się w wtopienie swoich zębów w ciało człowieka. Krzyknąl przeraźliwie. Jednak zignorowałam to. Jeszcze głębiej wgryzłam się. Wyrwałam pożądny kawałek mięsa. Od razu padł na ziemię martwy. Po półgodzinie skończyłam swój posiłek. Wstałam i spojrzałam na swoje ubranie.
- O... Cholera...- pomyślałam. Byłam cała we krwi. Uratowało mnie pranie, które było wywieszone kilka metrów nad nami. Wspięłam się tam i  wizęłam spodnie i bluzę. Westchnęłam cicho i skierowalam w stronę centra handlowego. Teraz nikomu nie mogłam spojrzeć w oczy... Ponownie część Ghoula przejęło nade mną kontrolę. W głębi siebie, nie chciałam już zabijać ludzi, ale nie panowałam nad tym. Nagle wpadłam w jakiegoś mężczyzynę. Poniosłam wzrok i spojrzałam na mężczyznę.
- Uważaj jak chodzisz.- powiedział chłodno. Spojrzałam na niego przepraszojąco.
- Przepraszam... Zamyśliłam się.- odpowiedziałam. Poczułam na jego ciele zapach Shadow Stara i Gleadr'a.- Należysz do stada smoków?- zapytałam.
- No nieźle...- odparł i szedł dalej. Poszłam za nim, zresztą, nie miałam nic innego do roboty. 
- Jestem Saeko. A ty?- zapytałam się zaciekawiona. Hmmm... Przyznaję... Był przystojny...


Wanders? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pauu Lina krytyczna biel