Mogłam najpierw ocenić wielkość jego kolegi... mimo że starał się być delikatny, co bardzo doceniam.. niestety nie obyło się bez bólu. Wygięłam kręgosłup a głowę mocno pochyliłam do tyłu z krzykiem. Wszedł bardziej i na chwilę się zatrzymał... moje ciało delikatnie drżało, i powoli się przyzwyczajało. Oczy mocno zamknęłam a zęby zacisnęłam, paznokcie wbijałam w jego ręce które opierały się o pościel. Mój oddech był lekko przyspieszony, próbowałam się rozluźnić gdyż zaciskałam mięśnie... wszystko co potrafiłam, taki atak obronny. Powoli dochodziłam do siebie... kręgosłup wyprostowałam by całymi plecami leząc spokojnie, głowę również przywróciłam. Delikatnie otworzyłam oczy, Gleadr swoim uśmiechem powodował u mnie większy spokój niż widok martwej osoby... Podniosłam kącik ust, od ściskania powiek miałam delikatnie szkliste oczy, i minimalne łzy. Chłopak cierpliwie czekał aż się przyzwyczaję po czym poruszał wolno biodrami, rytmicznie oddychałam, czasami wraz z oddechem wydałam z siebie jednolite dźwięki z podniecenia. Przez chwile patrzyłam jak jego penis porusza się, po czym zamknęłam oczy zagłębiając w uczucie. Z chwili na chwile przyspieszał, cicho jęczałam... Czułam się niesamowicie... tak przyjemnie nie było mi nigdy...
-Wszystko dobrze? -spytał nie przestając się poruszać, swoim wzrokiem obserwował moje zachowanie.
-Tak... j...jest cudownie... - uśmiechnęłam się, moje ciało delikatnie posuwało się w górę i w dół wraz z rytmem chłopaka.
Gleadr?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz