Ruszyłem w stronę gdzie zniknęła Kichi chciałem z nią porozmawiać i dowiedzieć się o co chodzi jej bratu .... znalazłem ją na jednej z pięknych łąk, siedziała tam smutna, podszedłem do niej patrząc na nią, samiczka spojrzała na mnie smutna.
-Naruto ja przepraszam cię za niego.
-Nic się nie stało, to nie twoja wina.
-On jest inny nie rozumiem tego.
-Kichi ja nie rozumiem o co chodzi twojemu bratu.
-Go nikt nie zrozumie ... szepnęła.
Uśmiechnąłem się patrząc na nią bardzo łagodnie.
-Nie rozumiem go i to mnie bawi.
-Żartujesz sobie ? zapytała.
-Nie, ani trochę.... zaśmiałem się.
-Ale on może ci coś zrobić.
-I co z tego ? zapytałem.
-Nie boisz się go ? zapytała.
-Ani trochę ... zaśmiałem się.
Kichi
-Nie rozumiem go i to mnie bawi.
-Żartujesz sobie ? zapytała.
-Nie, ani trochę.... zaśmiałem się.
-Ale on może ci coś zrobić.
-I co z tego ? zapytałem.
-Nie boisz się go ? zapytała.
-Ani trochę ... zaśmiałem się.
Kichi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz