wtorek, 21 lipca 2015

Od Clair CD Nicki'ego

Propozycja nauki latania była bardzo kusząca. Smoczek patrzył na mnie wyczekująco, więc uznałam, że mój czas nadszedł. Zamachałam skrzydłami, najpierw lekko i niepewnie, jednak z każdym razem coraz mocniej. W końcu uniosłam się na kilka centymetrów nad ziemią, by... Po chwili opaść. Skrzydła, podobnie jak reszta mojego ciała zbudowane były z kryształów, a przez to ciężkie, co wcale nie ułatwiało sprawy.
- Nie poddawaj się! - zachęcał mnie Nicki, a ja kiwnęłam łebkiem w jego stronę na znak, że nie zamierzam odpuszczać, w moim spojrzeniu widać było determinację. Podskoczyłam, by mocniej się wybić, skrzydłami z całej siły uderzałam powietrze, unosząc się coraz wyżej.
- To działa! - krzyknęłam uradowana, uśmiechając się szeroko do mojego nauczyciela.
- Brawo, na tym właśnie polega latanie! - pochwalił mnie i po chwili do mnie dołączył - A teraz leć powolutku za mną. - oznajmił, jednak kiedy załapałam o co chodzi w pozornie trudnej sztuce fruwania, nie zamierzałam marnować czasu na naukę kroczek po kroczku. Do głowy przyszedł mi pewien pomysł, który mógłby pomóc rozruszać atmosferę.
- WYŚCIG DO SMOCZEGO WODOSPADU!!! - zawołałam i ruszyłam jak najszybszym tempem przed siebie, a Nicki za mną. Mimo tego, że zdobyłam przewagę na starcie, smoczek był lżejszy, starszy i bardziej doświadczony, więc po chwili mnie dogonił, a nawet zaczął wyprzedzać. Postanowiłam w pełni skorzystać z siły moich skrzydeł, przyspieszyłam. Lecieliśmy łeb w łeb, z naprawdę dużą prędkością jak na smoczątka. Nagle tuż przed sobą ujrzeliśmy dorosłego smoka, który frunął dużo szybciej od nas, w dodatku leciał prosto na nas i najwyraźniej nas nie zauważał.
- Skręcaj Clair! - zarządził Nick i wykonał skomplikowany manewr, który pozwolił mu zejść z linii zderzenia. "Zaraz, jak się skręca?!" pomyślałam, lekko spanikowana, nie umiałam szybko skręcić, musiałam najpierw obrócić całe ciało w bok, a następnie lecieć prosto, przez co trochę się odsunęłam, ale to nie wystarczyło. Ogromny smok, nadal mnie nie zauważając, trącił mnie dość boleśnie skrzydłem, przez co straciłam równowagę i zaczęłam runąć w dół.
- Machaj skrzydłami!!!! - doradzał Nicki, który po chwili znalazł się tuż przy mnie. Próbowałam wykonać jego polecenie, ale nie mogłam złapać rytmu, więc to nie pomagało. Zauważyłam pode mną rzekę, której tafla była już niebezpiecznie blisko. W ostatniej chwili otuliłam się skrzydłami, tworząc swego rodzaju akrobatyczną "śrubę", dzięki czemu gładko wbiłam się w wodę. Pływanie o dziwo szło mi dużo lepiej od latania, więc po chwili znalazłam się na powierzchni i dotarłam szybko do brzegu, gdzie czekał na mnie mój kolega.
- Clarisse, żyjesz! - ucieszył się, na jego wyraz pyszczka również odpowiedziałam uśmiechem.
- Taak, było super! Musisz koniecznie spróbować. - oznajmiłam, puszczając do niego oczko. Nicki spojrzał na mnie zupełnie zdziwiony.
- Ale to było niebezpieczne, mogłaś zginąć!
- Owszem. - uśmiechnęłam się czarująco - Ale żyję i świetnie się bawiłam. - wesoło zamerdałam ogonkiem. Smok zamyślił się, zapadła chwila niezręcznej ciszy. Cofnęłam się nieco, tak, by moje łapy zamoczyć w wodzie, po czym znienacka ochlapałam Nicki'ego.
- Hej, filozof! Nad czym tak myślisz? - chlapnęłam na niego ponownie i roześmiałam się wesoło.

<Nicki?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pauu Lina krytyczna biel