Samiec wyprostował się chwaląc swoim tłustym cielskiem.
-ooo panie wielki zły schab.. nie bij mnie proszę - zirytowałam go i zaczęłam się śmiać. - wielkość to nie wszystko, im większy tym.. wolniejszy.. - w mgnieniu oka smoka już wędrowałam na nim jak stonoga po ręce człowieka. Skrzydła przywarłam do ciała by lepiej i szybciej się poruszać.
-Jestem tutaj. - Oznajmiłam jakby nigdy nic siedząc na jego ramieniu, tez walnął się łapą w to miejsce a ja szybko powędrowałam na drugie ramie.
-Nie trafiłeś. - powtórka programu.. tyle że tym razem zatrzymałam się na głowię.
-Gdzie jesteś? - warknął szukając mnie po całym ciele, ja przytrzymałam się na przednich łapach by nie spaść i głowę zniżyłam do jego oczy. Patrzyłam na niego do góry nogami.
-A kuku... - i zionęłam mu ogniem prosto w oko. Tego aż odrzuciło, następnie zeskoczyłam i stanęłam przed niem na czterech łapach, ustawiając sie bojowo.
-Ja tak mogę cały czas... a oczy stracisz... - warknęłam agresywnie.
Nightmermoon?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz