niedziela, 12 lipca 2015

Od Kichi

Jak zwykle spałam sobie w jaskini gdy tu nagle słyszę wołanie z dołu...
-Szczerbata mordko! Zawołał mnie Czkawka.
~Czego tak wcześnie?! Zażaliłam się w myśli i zleciałam na duł i spojrzałam na towarzysza.
-Przyniosłem ci małe śniadanko. Powiedział przewracając kosz z rybami.
Powąchałam stertę ryb i zaczęłam jeść, a ten znowu majstrował mi coś przy ogonie....
Gdy skończył spojrzałam na nową lotkę, a później na niego....
~Co to znowu jest.... przewróciłam oczami.
-To co idziemy polatać? Spytał.Odwróciłam się do niego zadem i ułożyłam się do spania, ale ten upierdliwiec nie dawał mi spokoju... W końcu dałam się ubłagać, założył mi siodło i wylecieliśmy z jaskini. Nasz lot wyglądał mniej więcej tak...
Później on kończył robić mapę a ja siedziałam spokojnie, jednak postanowiłam się przejść i ruszyłam w teren.... Szłam sobie spokojnie, gdy tu nagle jakiś rozpędzony smok walnął we mnie.
Spojrzałam na niego wstając z ziemi i mówiąc:
-Uważaj jak biegasz...
Ten prawie pękał ze śmiechu, co zdziwiło mnie..
-Co cię tak bawi?
-Siodło? Wybuchł śmiechem.
Zrobiło mi się smutno, nie mogłam latać sama ze względu na brak lotki położyłam więc uszy po sobie i postanowiłam odejść...

Ktoś?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pauu Lina krytyczna biel