środa, 15 lipca 2015

Od Gleadr'a cd Stelli

Spojrzałem na nie i uśmiechnąłem się.
- No spoko...- powiedziałem.- Z resztą.... Co się mnie pytasz?- uniosłem jedną brew.
- No... Jesteś betą i powinnam zapytać się o zgodę.- spojrzała na mnie błagalnie.
- Eh... No zabierz tego kotka.. Na szczęście to nie pies...- westchnąłem cicho.
- Czekaj... Pyta ciebie o pozwolenie... Więc...- uśmiechnął sie złośliwie Kiyoshi.- JEST TWOJĄ DZIEWCZYNA!- krzyknął głośno.
~ Ja pi*rdolę... Poddaję się.~ pokręciłam głową.
- Nie... Nie jest.- spuściłem wzrok.- Wybacz Stella, ale Kiyoshi-senpai zawsze jest taki.- odparłem załamanym głosem.


Stella? XD

Od Stelli cd Gleadr'a

Podniosłam jedną brew krzyżując ręce, lekko kiwałam przeciwnie głową. Mój wzrok znudzonej laski powędrował z góry do dołu i s powrotem. Oboje z uśmiechem wpatrzeni byli we mnie. Następnie cos zaczęli gadać... przewróciłam oczami i spojrzałam w lewą stronę znudzona... a po chwili zauważyłam kotka... Siedzącego przed murem...


Jego słodka minka przyciągnęła od razu. Podeszłam do kici, i kucnęłam.
-Hey mały... nie bój się.. - wyciągnęłam lekko dłoń, a ten powąchał i zaczął się ocierać policzkiem. Podrapałam go za uszkami a ten przewrócił się na plecki. 
-Teraz po brzuszku? - lekko zachichotałam zabawiając kociaka. Chłopaki zapewne szukali mnie wzrokiem. Ja wzięłam maluszka na ręce, ci podeszli w moją stronę. 
-Nazwę cię... Carlotta - szepnęłam cichutko, kicia wtuliła się w moją klatkę piersiową. 
-Kto to Carlotta? -spytał chłopak który stał za mną. Ja odwróciłam się powoli pokazując kotkę. 
-Zgodzisz sie na kotka? -podniosłam brew. 
? xD

Od Nightmermoona cd Clair

Spałem sobie na polanie, gdy tu nagle obudziło mnie jakieś ukłucie na ogonie, zły spojrzałem w stronę końcówki i zobaczyłem małego smoczka. Z początku chciałem go zrzucić ale uznałem że to zły pomysł, jeszcze bym mu coś zrobił...
-Co chcesz? Spytałem, odstawiając ją na ziemię.
-N-nic...
-To po co mnie gryziesz?
-Ja nie chciałam spaść...
-To po co na mnie wchodziłaś?
-Bo pomyliłam cię z górą... Odparła, wtedy zobaczyłem że się mnie boi....

Odmieniłem się w człowieka i usiadłem na trawie przyglądając się jej...
-Jak masz na imię?
-Clarisse, a ty?
-Nightmermoon, boisz się mnie?
-Trochę.
Wtedy usłyszałem burczenie w jej brzuszku, zrobiło mi się jej żal....
-Gdzie twoja mama?
-Nie, wiem...
-Choć do mnie... Powiedziałem spokojnie, a ta podeszła powoli i słabo. Wziąłem ją na ręce i rzekłem.
-Lubisz ryby?
-No, nawet...
-Nakarmię cię. Uśmiechałem się ciepło.
-N-Naprawdę?
-Tak i od razu pójdziesz pod strumień bo się uświniłaś...
Mała przypominała mi moją młodszą siostrę, poza tym nawet i ja okazuję uczucia, ale tylko wobec tych których polubię. Dotarliśmy do mojej jaskini, delikatnie umyłem smoczka z błota w czystej diamentowej, termalnej wodzie i dałem jej jeść. Patrzałem na nią jak zajada, gdy nagle usłyszałem wołanie...
-Night! Usłyszałem głos siostry.
-Tu jestem! Machnąłem do niej.
Nocna furia podeszła do mnie, ale gdy zobaczyła małą była mocno zdziwiona....
-Co to za mała?
-To Clarisse, Clarisse to jest Kichi moja młodsza siostra. Przedstawiłem je sobie.
-Cześć Clarisse. Rzekła Kichi odmieniając się w człowieka i siadając obok mnie...

Clarisse ? 

Od Clair do Nightmermoon'a

Wędrówka była bardzo męcząca i dłużyła mi się. Nie potrafiłam jeszcze latać, więc skrzydła były tylko bezużytecznym ciężarem, a małe łapki nie pozwalały stawiać większych kroków. Co chwilę musiałam zatrzymywać się na odpoczynek, a w brzuszku burczało mi strasznie, co wcale nie ułatwiało sprawy. Tak więc wlokłam się powolutku, stawiając krok za krokiem i próbując dojść do jakiegoś sensownego miejsca. W śmietnikach miejskich łatwo było o pożywienie, jednak tu, w dziczy nie potrafiłam sama go zdobyć, ba, nawet upolowanie myszy było dla mnie wyczynem. Kawałek od siebie ujrzałam ogromniastą górę na mojej trasie, obejście jej wydawało się niemożliwe, a wspięcie się na szczyt - jeszcze trudniejsze. Choć wysoko zadarłam pyszczek, nie potrafiłam ujrzeć jej końca. Spróbowałam wzbić się w powietrze, z całej siły zamachałam skrzydłami, aby wzlecieć na kilka centymetrów i... Z głuchym plaśnięciem opaść w kałużę błota i ubrudzić się od końca ogona aż po rożek na czole. Bagnista maź jeszcze bardziej spowolniła moje ruchy, a gdy człapałam, zostawiałam za sobą podłużny ślad, przez błocko ociekające ze mnie. Po długim czasie, wydającym się być wiecznością, w końcu dotarłam do podnóży góry. Będąc blisko niej wydała mi się dziwna, taka... Kanciasta. Zaraz, czy góry powinny być pokryte lśniącą łuską? Nie wiedziałam tego, nigdy nie byłam w pobliżu żadnego ze szczytów. Powoli i mozolnie zaczęłam się wspinać, jednak po jakimś czasie "góra" się poruszyła, a ja zaczęłam spadać w dół. Aby zapobiec bolesnemu upadkowi, wczepiłam się zębami w element najbliżej mnie, który zaczął się unosić wraz ze mną. Już po chwili ujrzałam przed sobą olbrzymi pysk z białymi włosami na głowie, przyozdobionymi kryształami i oczy patrzące na mnie groźnie. Okazało się, że był to na prawdę spory smok, którego błędnie wzięłam za element krajobrazu, akurat w zębach trzymałam końcówkę jego ogona, aby jakoś uchować się od spadnięcia. Rozejrzałam się, stąd nie było widać nawet ziemi, za to nade mną były chmury. Zastanawiałam się nad reakcją giganta, był na prawdę wielki, a ja tylko małym smoczątkiem, które mógł rozgnieść niczym muchę. "Co za niefart..." - pomyślałam, wpatrując się w niego z ciekawością i niepokojem.

<Nightmermoon?>

Od Naruto Cd Kichi

Spojrzałem na nią po czym zaśmiałem się.
-Ta mina jest dla ciebie zabawna ?
-No tak bardzo.
-To ciekawe co powierz na tą.
Mówiąc to zrobiłem zabawną minę która, rozbawi najtrwalszego przeciwnika.
Dziewczyna padła ze śmiechu, co i mnie rozbawiło.
-Dziwny jesteś ... zaśmiała się.
-Wiem .... odparłem patrząc na nią.
Dziewczyna lekko walnęła mnie, w twarz a raczej dotknęła, uśmiechnąłem się patrząc na nią uroczo.
-To co idziemy na Ramen ? zapytałem
-Tak, bardzo chętnie ... odparła.
Ruszyliśmy na Ramen, który wciągnąłem jak smok, co jest dosyć dziwnym porównaniem.
Zjedliśmy ich jeszcze trochę, po czym wyszliśmy na spacer, chodziliśmy po dworze do późnego wieczora, o godzinie 21.30 mniej czy tam więcej usiedliśmy na dachu budynku patrząc w piękne gwiaździste niebo.
Uśmiechnąłem się sam do siebie, widząc tą piękną noc, spojrzałem w tedy na Kichi która uśmiechała się tak samo jak ja.
-Kichi ... zawołałem.
-Słucham cię ?
-Jesteś smokiem Nocy prawda ?
-Tak, jestem smokiem nocy, a coś się stało ? .. zapytała.
Chciałem coś powiedzieć,lecz przerwało mi wołanie towarzysza Kichi.
-Szczerbatku gdzie jesteś ? wołał wszędzie moją przyjaciółkę.
-Chyba musisz już iść... odparłem spokojnie patrząc na nią.
-Tak, spotkamy się jutro ? ... zapytała
-Bardzo chętnie ... uśmiechnąłem się.
Dziewczyna zmieniła się w smoka, i poleciała do swojego, tak zwanego pana.
Widziałem jak chłopak siada na smoka, i znikają za drzewami.
Westchnąłem głośno patrząc jeszcze na niebo.
To właśnie w tedy spadła pierwsza gwiazda, uśmiechnąłem się do siebie, zamykając oczy i prosząc o jedną małą przysługę, którą bardzo chciałem spełnić.
Siedziałem tam sam nie wiem ile, ale nie spieszyło mi się wracać, było mi tam dobrze.
W końcu zmieniłem się w smoka i wróciłem do jaskini, od nie dawna miałem tam wspór lokatorów, nie miałem nic przeciwko, do puki nie wchodzili mi w drogę i nie przeszkadzali.
Zmęczony położyłem się w rogu i zasnąłem.

Następnego dnia:

Obudziły mnie pierwsze promyki słońca.
Otworzyłem leniwie oczy, rozciągając się przekręciłem głowę, po czym wyszedłem z jaskini, z oddali zobaczyłem Kichi, podleciałem siadając nie daleko patrząc na nią, samiczka próbowała sama latać, co nie za bardzo jej wychodziło podleciałem do niej, uśmiechając się.
-Co robisz ? zapytałem.
-Nic takiego... odparła zawstydzona.
-Czego się wstydzisz ?
-No nie widzisz, nie mogę sama latać.
-A tam nie jest tak źle, kiedyś ci się uda.
-Tak myślisz ?
-No jasne ,że tak.
Samica uśmiechnęła się do mnie, a ja do niej.... szybko ruszyliśmy do lasu, gdzie ścigaliśmy się i wygłupialiśmy.
Zmęczony zatrzymałem się patrząc na słoneczne niebo.
W tedy Kichi biegnąc schowała łeb pod moje skrzydła, spojrzałem na nią zaskoczony.
 -Ym a co ty robisz ?
-Bawię się .. uśmiechała się.
-Ale ty wierz,że to dziwne ?
-To wcale nie jest dziwne.
-A co normalne ?
-Tak.... zaśmiała się.
-Dla mnie to nie normalne.
-Bo ty to ty ... mruknęła.
Zmrużyłem oczy patrząc na nią i zdejmując z jej głowy skrzydło, spojrzała na mnie a ja na nią, zaczęła się walka na  spojrzenia, gapiliśmy się na siebie, nie ruszając się.
Trwało to dosyć długo, dopiera gdy niebo zaczęło robić się coraz ciemniejsze, my przestaliśmy się na siebie gapić,Na niebie było coraz ciemniej.
Świerszczyki zaczęły latać , a Kichi zaczęła się z nimi bawić, co mnie mocno rozbawiło.
Gapiłem się na nią, uśmiechając się do niej.
-Co cię tak bawi  ? ... zapytała po chwili.
-Jak to co ? ty.
-Ja, niby czemu ja ?
-No bo bawisz się,świerszczami jak mały smoczek.... zaśmiałem się patrząc na nią.

Kichi






Od Gleadr'a cd Stelli

Była ode o wiele niższa. Nawet nie mogłem głowy oprzeć o jej głowę... Ukucnąłem nieco by położyć głowę na jej ramieniu.
- C-co ty robisz?!- warknęła.
- Nie wiem.- zaśmiałem się i odwróciłem się.- A co ja chcę... Hmmm... Zobaczysz.- uśmiechnąłem sie tajemniczo.
- Nie rozumiem...- pokręciła głową. Nagle przed nami pojawił się wysoki męźczyzna.
- Yo Kiyoshi!- powiedziałem łagodnie, a on usmiechnął się szeroko.
- Witaj Kagami.- spojrzał na Stellę.- Twoja... Dziewczyna?- zapytał, a ja tylko zrobiłem faceplama.


- Eee... Nie.- zaśmiałem się cicho.- Na razie.- puściłem w jej stronę oczko i przyjrzałem się jej dokładnie. 
~ No no... Nawet ładna dziewczyna...~ pomyślałem. Pierwszy raz od kilku lat mam zboczone myśli.


Stella? XD

Od Stelli cd Gleadr'a

Zamyśliłam się... może faktycznie powinnam poznać trochę miasto... tereny na którym rodzą się zwykli ludzie. 
-Dobrze... możemy się przejść - uśmiechnęłam się dziko, - ale najpierw... zmienię strój... w końcu jest ciepło - podniosłam brew, kliknęłam palcami, woda z jeziora byłą niedaleko i popędziła do mnie krążąc wokół zakrywając na dosłowną sekundę.



Woda szybko od szybowała, a jasność przeminęła. Następnie z normalnym naświetleniem wyglądałam tak...


-Okey możemy już iść... - podeszłam do niego delikatnie musnęłam palcami jego policzka przechodząc. Przyspieszyłam , po czym w biegu skoczyłam zmieniając się w tym samym czasie. Od razu wzbijając się w powietrze, miałam przewagę. Odwróciłam się do samca, również dokonał przemiany. Wiedziałam gdzie lecieć więc długo na niego nie musiałam czekać. Wylądowałam na odpowiednią odległość od miasta przemieniając się przed lądowaniem. Chłopak również popisując się zrobił w dodatku saldo. Prychnęłam i wychyliłam głowę zza krzaków kucając przy okazji, spoglądając na oświetlone miasto. 
-Zapowiada się ciekawie. - wyprostowałam kręgosłup, otrzepałam się z kurzu i poprawiłam ubranie. Ruszyliśmy do miasta. Aktualnie przechodziliśmy przez dość sporą ścieżkę. Samochód jechał z tyłu.
-Uważaj - chłopak chwycił mnie za ramie i przyciągnął do siebie. Pojazd przejechał spokojnie obok. Spojrzałam na twarz mężczyzny ten lekko się uśmiechnął, podniosłam kącik ust ale na krótko. 
-To co masz do załatwienia? - spytałam po chwili.
Gleadr?
Pauu Lina krytyczna biel